Wolność mimo zazdrości
Zadziwiające jak bardzo może komuś przeszkadzać , że dwoje ludzi lubi się, rozumie i są sobą zafascynowani. Podłość ludzka nie ma granic. Wyzwiska i oczernianie. A wszystko pod przykrywką fanatyzmu religijnego, z bogiem na ustach. Bez świadków, z psychopatyczną satysfakcją. To tylko potwierdza moje wcześniejsze doświadczenia, że im ktoś więcej mówi o bogu, tym mniej ma z nim wspólnego. Nałożenie sobie kajdan zakazów i nakazów budzi frustrację gdy ktoś obok potrafi cieszyć się życiem. Zamiast umartwiania czerpią radość z tego co dostępne pod ręką. Walka z naturalnymi potrzebami życiowymi nie może wyjść dobrze na zdrowiu psychicznym. Jak za czasów świętej inkwizycji. Nie podporządkowujesz się ograniczeniom, chcesz być wolny? To doniesiemy inkwizycji i spalimy cię na stosie z uśmiechem na ustach. Nie możemy mieć dobrze, więc ty chociaż spłoń w męczarniach. I tylko dlatego, że mnie poproszono bym nie robił awantury, powstrzymałem się przed rozpierduchą na całego. Przez to chodziłem parę dni wściekły. Złość szybko nie minie.
Będę czerpał jak najwięcej z tej znajomości, bo to co dobre nie trwa wiecznie. Kontakt z nią daje mi wolność, szkoda że tylko w pracy. Z nikim nie byłem tak szczery. Mogę powiedzieć wszystko, no może poza tym co czuję do niej. Tego unikam, bo nie jest to tak mocno odwzajemnione. A może mocniej stąpa po ziemi. Chyba jest w niej więcej rozsądku niż we mnie. Dłuższe przerwy są dla mnie męczące. Czuję pustkę. Ścisk w żołądku i pewnego rodzaju rozpacz. Jakby ktoś odebrał mi kawałek siebie. Gdybym mógł napisać, nie byłoby to takie ciężkie. Teraz tylko czekam na powrót do pracy. Może wreszcie jakieś piwo albo chociaż spacer.

Komentarze
Prześlij komentarz