Tęsknoty część dalsza


     Dziś rozmawiałem telefonicznie z Viagrą. Dobrze było ją słyszeć. Poczułem się lepiej. Mimo to huśtawki nastrojów są duże. Wczoraj pisaliśmy sporo ze sobą, chciałem mieć z nią kontakt jak najdłużej. Byłem nienasycony. A to pisanie dawało mi zamiennik jej obok mnie. Nawet z Z nie chciało mi się korespondować. Nie wiem czemu przy Viagrze się nią zająłem. Chyba chciałem zrobić na złość. Pokazać, że potrafię też się odciąć i znaleźć sobie kogoś innego, skoro Viagra nie chciała już pogłębiać wzajemnego przywiązania. 

      Viagra sprawia wrażenie roztrzepanej, ale w głowie ma poukładane lepiej niż ja. Jako przyjaciel, powiedziałbym że postąpiła słusznie odcinając się od zażyłości. Jako osoba, która jest emocjonalnie z nią związana, wolałbym w to dalej brnąć. Brakuje mi jej. Jeżeli Z była gwoździem do trumny, to chciałbym cofnąć czas. Gdybym wiedział, że to będzie miało jakikolwiek wpływ na decyzję odejścia, nie zrobiłbym tego. Jej obecność sprawiała, że czułem się bezpiecznie. Zaskoczyła mnie tak szybką zmianą. 

      Wiem, że będę miał ciężki okres w życiu. Co dzień czuję ścisk w żołądku. Zalewa mnie fala smutku, rozpaczy i tęsknoty. Nawet Z pyta się co mi jest. A ja wymyślam coś na poczekaniu. Powiem jej za chwilę, że tęsknię za Viagrą, bez względu na jej reakcję. Muszę komuś o tym mówić, bo zwariuję. To była i jest dla mnie najważniejsza osoba. Nie chcę zapomnieć, nie chcę udawać, że jest inaczej. Chcę mówić każdemu, że jest mi źle bez niej, że nie wiem co mam ze sobą zrobić. Z chce słuchać o moich problemach i emocjach, więc posłucha. Sama mnie namawiała, żeby nie odsuwać się od niej. Prawda jest taka, że wolę przebywać z Viagrą. 

      Takie rzeczy docenia się dopiero po stracie. 

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *