Granica uczuć

 


        Czy ja się przypadkiem nie zakochuję małymi krokami? Coraz większa zazdrość, tęsknota, chęć rozmowy i przebywania ze sobą. Do tego ścisk w żołądku gdy nie mam z nią dłuższego kontaktu. Rozpaczliwe zerkanie na telefon, może napisała? Co robi? Gdzie jest? Czy też myśli o mnie? Z kim jeszcze flirtuje? Czy już myśli o zmianie? To ja miałem być zimnym draniem, ruchającym ją dla rozrywki. Ale trafiłem na "zimną sukę". To ja stałem się jej rozrywką, kawałkiem mięsa, odskocznią od małżeństwa. Za chwilę pójdzie gdzie indziej. Otworzyłem jej furtkę rozpusty. Byłem tylko wytrychem do nowego świata, rozpusty i łamania innym serc. Będzie pożerać innych na śniadanie, jak modliszka. Seks i następny proszę.

        A mnie skręca. Nie chcę by odeszła. To nie tylko seks, choć ubóstwiam jej wsadzać. Marzę by z nią poleżeć, tak bez dymania, chwilę, nawet w ciszy. Wino, film, rozmowa, delikatne pocałunki i pieszczoty. Delektowanie się chwilą, budowanie napięcia, tak by soki z niej wypływające wołały z rozpaczą o zerżnięcie. Sztywny kutas czekający na znak. Jeszcze chwila. A potem pełne obroty, mocno, zdecydowanie, brutalnie. Coraz szybszy oddech, drżenie ciała i sperma zalewająca ją całą.

        To zawsze tak się kończy, gdy kogoś naprawdę lubię......cierpieniem. 

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *