Małżeństwo - kontrakt na psychicznego doła
Małżeństwo polega na próbie radzenia sobie z problemami, których nie mielibyśmy nie będąc w małżeństwie - tak wyczytałem. Kto powoduje powstanie tych problemów? Wydaje mi się, że bez względu jak jest dobrze, to kobieta zawsze potrafi je stworzyć. Huśtawka nastrojów, rozdwojenie jaźni. Jedno mówią, drugie myślą, trzecie robią. Zastanawiasz się co zrobiłeś źle. Gdzie popełniłeś błąd. Czym zawiniłeś. A im dłużej się nad tym zastanawiasz, tym łatwiej popadasz w obłęd. Życie w małżeństwie wymaga niesłychanie silnej psychiki po stronie męskiej. W końcu mężczyźni dzielą się na cierpliwych, mniej cierpliwych i rozwodników. Całość podsumowuje słynne "Marian, czy my się musimy ciągle kłócić?" i stwierdzenie, że kobiety są tak dobre dla mężczyzn, że nawet potrafią wybaczyć im rzeczy, których nie zrobili.
Ślub, wspólne kredyty i dzieci, to pułapka dla naiwnych, którzy wierzą, że miłość wszystko przezwycięży. Nas to nie spotka, my się kochamy. Nie oceniaj przez pryzmat swoich doświadczeń. Każdy musi sam się sparzyć. Tylko co w zamian? Życie na kocią łapę? Dzieci to pewna odpowiedzialność. Nie wystarczy je spłodzić i pójść potem w samopas. Wspólny dom, to wspólna odpowiedzialność.
Rozwiązaniem wydaje się jedynie wybór partnera, nie przez pryzmat seksu, który zakłada nam opaskę na oczy, ale przez pryzmat tego samego podejścia do życia i wspólnego celu. Tylko jak do tego dojść? Pytanie na dzień dobry Gdzie widzisz się za 30 lat ze mną?, odstraszy potencjalnego kandydata. Warto zacząć od bycia przyjaciółmi, dopiero potem iść do łóżka. Niestety hormony nie pozwalają na takie podejście. Jak najszybciej chcemy wsadzić, bzykać się jak zwierzęta i spuszczać gdzie popadnie. Seks rządzi światem. Potem przychodzi starość i jest już za późno na refleksje.
Nie dziwi więc, że romanse są na porządku dziennym. Kochankowie dają ukojenie. Chwile bez problemów i trosk, tylko uśmiech i niezobowiązujące orgazmy. Jesteśmy ważni dla kogoś, gdy w domu panuje burza. Dreszcze spowodowane nowym pożądaniem i adrenaliną, która wzmaga podniecenie. Tak długo nikogo nie miałem, że coraz bardziej tęsknię za tym co było. Gdybym teraz kogoś dopadł, to nie chciałbym kończyć. Delektowałbym się każdą minutą, pieścił piersi ze sterczącymi sutkami, językiem drażnił drugi język, napierał całym ciałem by poczuć nagość, gładził dłońmi, ściskał pośladki gdy wilgotna cipka nadziewałaby się na nabrzmiałego fiuta. Wchodził głęboko patrząc w oczy i trzymając stopy w górze. A potem patrząc na usta oplatające mój penis, eksplodowałbym dostając dreszczy. Zachowałbym wspomnienie na następne dni, by móc do niego walić przed snem. Codzienny onanizm do starych zdjęć daje ulgę, ale tylko na krótki czas.
Dziś mam słabszy dzień. Nie może być kolorowo cały czas, tak bywa w większości małżeństw. Dołki psychiczne to nierozerwalna część kontraktu na całe życie zwanego ślubem. Może jutro będzie lepiej. Teraz, będąc w pracy idę zwalić w łazience do wspomnień, które mi zostały, by móc logiczniej myśleć chociaż przez chwilę.

Komentarze
Prześlij komentarz