Zwierzania i rozmowy, czyli jak sobie radzę z tęsknotą
Nic tak nie pomaga jak szczera rozmowa. Ostatnio cały czas się zwierzam. Muszę, bo straciłem powiernika i zacząłem się dusić w rozpaczy. Wpadam jeszcze czasem w dół psychiczny. Na gwałt potrzebuję przyjaciela. Kogoś kto mnie zrozumie. Samo wypluwanie emocji poprzez pisanie nie wystarcza.
Recepcjonistka okazała się być w podobnej sytuacji jak ja. Też z kimś nie może być, a by chciała. W seksie żadnych ograniczeń. Anal, połyk, co tylko się zechce. Jak mówi, też potrzebuje przyjaciela. Rozmawiamy o wszystkim szczerze, bez wstydu. Nie podaję konkretnych osób, ale mówienie o tym że się za kimś tęskni też daje ulgę. Zwierzanie się ze swoich problemów, opowiadanie o seksualności sprawia, że jestem spokojniejszy. Zauważyłem, że każdy ma taką potrzebę opowiadania, tylko trzeba słuchać. "Helga" z pracy mówi mi o wszystkim. Kobieta okazała się być tak seksualnie otwarta, że nawet mnie zaskoczyła swobodą z jaką o tym mówi. Nie wstydzi się poinformować o złapanych syfach, o tym z kim się spotyka, co lubi, czego nie, jak jęczy, kiedy jej dobrze. Zapraszała mnie na weekend na wino. Ale ja już nie kombinuję, nie chcę, choć przemknęło mi to przez myśl.
Taki wyznaczyłem sobie cel, jak najczęściej rozmawiać bez ograniczeń. Nasycanie się słowem, nie dotykiem. Zrozumienie swoich słabości, a przez to rezygnacja z nich. Tylko co począć z ocierającą się, kruchą w rękach panią doktor? Chcę uniknąć pokusy, tylko niech ktoś mnie wesprze.

Komentarze
Prześlij komentarz