Wieczór od tyłu

 

        Wczoraj wieczorem znów dopadłem żonę. Szybka akcja, bez zbędnych pieszczot. Chwilę na jeźdźca z głęboką penetracją pupy. Dwa palce na raz, wskazujący i środkowy. Patrzyłem na jej reakcję, bo wyglądało to jak jazda na dwa baty. Poruszała się mocno, nadziewając się coraz mocniej i pojękując. Potem ułożyła się na brzuchu, a ja wszedłem od tyłu. Doszła od razu jak tylko przytrzymałem jej łechtaczkę palcami. Przywarłem ją całkowicie swoim ciałem i zacząłem poruszać się jak tłok, by za chwilę spuścić się w środku. 

        To co zauważyłem u siebie, to duże większe nasilenie ochoty na seks. Myślę, że powodem jest brak skoków w bok. Sypiając z K., nie patrzyłem na żonę z takim pożądaniem. Dodatkowo chciałem zachowywać siły na poranne akcje. Teraz chodzę cały czas nakręcony. Mam ochotę non stop trzymać język między jej pośladkami, a potem posuwać ją do utraty tchu. Bardzo kręci mnie jej tyłek. Wszystko zmierza coraz bardziej w stronę analnych doznać, niż penetracji cipki. Wczoraj nie zdążyłem jej wsadzić w dupę fiuta, tak szybko doszła. A już była rozluźniona i gotowa, po takiej penetracji palcami. Sama jest uśmiechnięta i zadowolona z takiego obrotu spraw. Widzi, że odżyłem na nowo. Co chwila pobudza mnie stopami, ociera się pupą lub głaska po nagich piersiach. Próbujemy nowych rzeczy, nie krępujemy się, dymamy się w nowych pozycjach. Następnym razem zamierzam posunąć ją w tyłek, gdy będzie leżeć na plecach i wsadzić dyndającą stopę do buzi. 

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *