Wakacyjny poranek

 

     Od ostatniego razu z K. nie uprawiałem seksu i brakowało mi już jakiejkolwiek bliskości. Nawet ostatnie spotkania z nią nie były nastawione na dymanie, a na zwykłą chęć przebywania razem.

     Obudziłem się bardzo wcześnie ze wzwodem.  Odwróciłem się do żony, przytuliłem na łyżeczkę, rozpiąłem guzik z dekoltu i wsunąłem rękę. Chyba śniło jej się coś miłego bo sutki sterczały gotowe do pieszczot. Potem położyłem rękę na pośladku i zacząłem go ściskać, rozchylając co chwila pośladek by widzieć miły dla oka rowek. Zsunęła ramiączka z body, a ja ściągnąłem je całe. Leżała bokiem. Ułożyłem głowę na biodrze, pocałowałem, odchyliłem pośladek by widzieć dwie dziurki, nawilżyłem palec śliną i zacząłem masować pupę. Ruchy okrężne, czasami podłużne, co chwila wkładając delikatnie opuszek palca, potem coraz głębiej i schodząc na cipkę. Była już mokra i gotowa do penetracji.

     Rozebrałem się i wszedłem w nią. Delikatnie, powoli, by się rozruszała. Potem szybciej i mocniej, z paluszkiem masującym pupę. Czasami sięgałem ręką do łechtaczki. Przewróciłem ją na brzuch i obserwowałem w lustrze zawieszonym przy łóżku, jak penetruję ją od tyłu. Wsadziłem jej ponownie kciuk w tyłek. Pod koniec położyłem się na niej i czekałem aż dojdzie, masując łechtaczkę. Sam trysnąłem patrząc na dziurki przy rozchylonych pośladkach.

     Siódma rano to trochę za wcześnie na pobudkę. Położyła głowę na mojej piersi i poszliśmy spać.









Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *