Stara miłość nie rdzewieje, czyli spotkanie z panią prezes
Ostatnio pisząca do mnie stara znajoma, pani prezes, która żaliła się, że ją mąż nie chce dymać, namówiła mnie dziś na spotkanie w czasie pracy. Jak mówi, bała się mnie zobaczyć, w końcu rozstaniu towarzyszył nadmiar emocji. Była mocno zakochana i jako samotna matka liczyła na poważniejszą relację. Ja przy niej się też nie kontrolowałem, straciłem głowę i logikę postępowania. Koniec końców, znalazła sobie męża, ma teraz drugie dziecko i dobrze płatną pracę, w której pracuje głównie zdalnie i w rozjazdach. Stwierdziła, że już wie co to małżeństwo i teraz rozumie mój sposób na przełamywanie nudy.
Podobno się nie zmieniłem. Ona w sumie też, nawet wygląda lepiej. Nadal jest wysoką, szczupłą kobietą. Nie roztyła się. Młodsza ode mnie o prawie 10 lat. Jest zadbana, ma ładny makijaż. Ale nadal kompleksy, co do wyglądu. Dodatkowo duży mercedes z wygodnymi siedzeniami, a bałagan w środku, który miała we wcześniejszych samochodach, został wprowadzony i tu. Zastanawiałem się zawsze, jakim cudem, w tak małym samochodzie, ona potrafiła się wygodnie na mnie nadziać, gdy siedziałem na przednim siedzeniu pasażera. Posuwała się charakterystycznie w tą i z powrotem na moich udach tak, że penis był prawie poziomo. Wpatrywałem się zawsze w niego, jak zanurza się w cipce, a sam czubek naciera na łechtaczkę.
Seks z nią był udany. Dymaliśmy się każdego ranka przed pracą, w trakcie pracy w biurze i na zewnątrz, nawet na stojąco w byle krzakach obok firmy. Nocowałem u niej przynajmniej raz na dwa tygodnie, czasami raz na tydzień. Przy wspólnie spędzonych nocach stawiała sobie za cel trzykrotnych orgazmów. Po każdym zawsze mówiła "Dziękuję", jakby to była podana przekąska. Często wychodziliśmy potańczyć lub pośpiewać na karaoke. Wtedy przeważnie była z przyjaciółką. Do dziś pamiętam, jak posuwałem ją przy otwartych drzwiach, tak by ona mogła wszystko widzieć.
Smutny koniec, jak na atrakcyjną kobietę z takim temperamentem seksualnym. Próbuje jak może rozruszać męża, np. wysyłając mu erotyczne zdjęcia, oglądać porno, ale to na nic. Kocha się z nim góra raz na kwartał. Mówi, że miała wiele propozycji seksualnych i nie miałaby problemu, jeżeli chciałaby poużywać gdzie indziej. Dlaczego więc napisała do mnie? Stara miłość nie rdzewieje? A może kompleksy nie pozwalają jej się rozebrać przed obcym facetem. Ze mną za to jest oswojona. Dziwne to wszystko. Myślę, że wstępnie chciała wybadać, na ile zostałem starym ja, jak twierdzi dymającym wszystko co się rusza.
Po wszystkim napisała, że jestem dupkiem, ale miło było mnie spotkać. Bo jak wiadomo mili chłopcy są nudni, a z "chujkami" nikt się nie nudzi.

Komentarze
Prześlij komentarz