Samoocena dupka
Czy będzie się dało radę jeszcze rozmawiać bez złości, bez pretensji, bez zazdrości, bez wracania do tego co złe, bez żalu? Z uśmiechem, z szacunkiem, z zaufaniem? Od miłości do nienawiści jest jeden krok. Tak powiadają. Ale ja myślę, że to tylko wzburzone morze, które czasami przekracza granicę przyzwoitości. Nie jestem łatwym osobnikiem do życia. Potrafiłem dać się we znaki, krzywdzić, sprawiać ból, a potem udawać, że nic się nie stało. Głupota, dysfunkcyjność, strach. Przez swoje zachowanie tracę naprawdę bliskie mi osoby. Ludzi, którzy mogli zostać moimi przyjaciółmi na całe życie. Sam sobie podkładam bale pod nogi, a potem zostaję sam.
Czego się boję? Czy potrafię żyć tylko w skrajnych uczuciach? Kochaj, a jak nie to żegnaj? Tchórzostwo? A może zazdrość, że to co mogłem mieć, trafiło w inne ręce, które doceniają szczęście jakie im się przytrafiło? Smutek i tęsknota. Czas leczy rany. Tylko ja jestem pocięty, jakbym wpadł w dół z żyletkami. Nic nie jest już takie same. Oczy nie błyszczą jak kiedyś, to raczej spojrzenie litości na moją żenującą postawę. Udaję, że jestem twardy, a tak naprawdę topnieję w morzu łez.
Brakuje tego co było. Zamykam oczy, cofam czas, znów czuję motyle w brzuchu i widzę uśmiech. Zasypiam szczęśliwy.

Komentarze
Prześlij komentarz