Obrazki samotności, czyli jak nie dopiekać byłemu
Podobno im ktoś bardziej eksponuje szczęście w socjal mediach, tym gorzej wygląda rzeczywistość. Zwłaszcza po rozstaniu. Moim zdaniem dotyczy to głównie kobiet. Robimy sobie nowe, eleganckie zdjęcia, prezentujemy się w innej odsłonie. Nowe życie, nowa ja. Patrz jaka jestem piękna. Patrz jak jestem podrywana przez wszystkich. Pokazujemy dwuznaczne gęsty i pozy. Chcemy udowodnić, co straciła druga połówka. To ma być cios w serce. Zarysowanie pazurami twarzy. I jeszcze mały kop w jaja. Seks z innymi ma zadać jak najwięcej obrażeń byłemu partnerowi.
Czy to działa? Może na początku, kiedy siła uczuć jeszcze splata niewidzialną nicią dwoje byłych kochanków. Ból jest niesamowity, bo bezczeszczą nasze bóstwo. Potem, kiedy oswoiliśmy się już ze świadomością, że ona sypia z innymi, spływa po nas ta informacja. Nawet pomaga w utwierdzeniu, że to nie było poważne. Pobzykałeś i tyle. Bo czy można traktować poważnie znajomość z dziewczyną, którą każdy może mieć bez zbędnego starania? Nie ma i nie było uczuć. Teraz spokojnie, bez wyrzutów sumienia możesz używać gdzie indziej. Może znajdzie się ktoś wartościowy, dla kogo nie będziesz chwilową rozrywką, kto potraktuje cię poważnie, a nie jak śmiecia, którego można zgnieść i wyrzucić do śmieci.
Wiele wycierpiałem z miłości, ale dotyczyło to tylko tych osób, przy których byłem pewien, że nie są to łatwe towary. Kobiety, których zdobycie wymagało czasu. Dziewczyny, które na pewno nie zaczną sypiać szybko z innymi, a przynajmniej dawały mi taką świadomość. Utożsamiałem je z ideałami, siedzącymi w samotności, czekającymi na mnie. Byłeś ich jedynym bogiem, kimś wyjątkowym. Natomiast każde informacje od byłych, że się bzykały, kończyły zazwyczaj szybko znajomość. Chyba traciłem do nich szacunek, a dodatkowa obawa o złapanie syfa wbijała gwóźdź do trumny resztce uczuć.

Komentarze
Prześlij komentarz