Kobiece błędy czyli jak wyleczyć byłego z miłości
Kobiety po rozstaniu popełniają mnóstwo błędów i chyba nie zdają sobie z nich do końca sprawy. Kiedy związek ulega rozpadowi, facet przez długi czas cierpi katusze, staje się wrakiem człowieka, bo w jego głowie siedzi urojony ideał, za którym tęskną. Dlatego "nękają" przy byle okazji byłe partnerki. Chcą z nimi rozmawiać, widywać się i mają nadzieję na możliwość spędzenia z nimi upojnych chwil. Jeżeli im się udaje, to dają wtedy z siebie wszystko. Kochają się inaczej, celebrując każdą chwilę, ciesząc się każdym centymetrem kochanego ciała. Niestety kobiety robią wszystko, żeby ten dobry obraz zepsuć i zniechęcić do siebie w najobrzydliwszy możliwy sposób.
Pamiętam jak nauczycielka próbowała wzbudzić we mnie zazdrość, informując mnie, że zaczyna się z kimś spotykać. Urok prysł od razu, znajomość skończyła się błyskawicznie. A do dziś próbuje do mnie zagadywać. To nie pierwsza tego typu sytuacja. Inne dziewczyny próbowały podobnej zagrywki, ale wtedy przestawałem mieć na nie ochotę. Mężczyźni nie cierpią być jednym z wielu. A już na pewno informacja, że sypiają z kimś innym burzy obraz ideału i potwierdza, że znajomość nie była poważna. Miłe panie zamieniają się w ten sposób w nic więcej jak darmowy automat do lodów, lub pudło do wyżycia, gdzie zapłatą jest chwila uwagi. Dziękujemy, że tak postępują, bo to najlepsze lekarstwo na miłość. Z bóstwa, które wielbiliśmy, stają się szmatą wielokrotnego użytku, przechodnim pucharem, siedliskiem zarazków i niczym więcej jak kimś, od kogo można złapać syfa.
Nie chcę nikogo krzywdzić, nie chcę sprawiać przykrości, ale od miłości do nienawiści jest jeden krok nierozwagi. Potrzeba potem długiego czasu by dojść do siebie i zacząć normalnie żyć. Nie róbcie tego drogie panie. Udawajcie, że seks jest dla was czymś wyjątkowym i dopuszczacie do niego wyjątkowych ludzi, a nie przypadkowo spotkanych łowców okazji. Róbcie wszystko by nie wyjść na szmaty, a los wam to wynagrodzi w pewnym momencie wartościowym partnerem. Nawet jeżeli wasz wybranek wam tego nie powie, to będzie przeżywał chwile niepewności. Zazdrość jest najgorszym doradcą. Wiem to, bo sam jestem największym zazdrośnikiem. Wyobraźnia sama dopowiada scenariusze, doprowadzając do obłędu, a tym samym do końca związku.
Moja żona była dziewicą i mogę się mylić ale pewnie jestem jej jedynym, bo wiem że to nie jest typ dymający się na prawo i lewo. Mogło oczywiście dojść do zdrady kiedy wyszły na jaw moje czyny, ale jej sposób postępowania na to nie wskazuje. A czego oczy nie widzę, tego sercu nie żal. I to jest właśnie postępowanie, które wzbudza zaufanie, a tym samym spokój ducha i utrzymuje małżeństwo w całości.
Podobnie ze mną. Niektórzy myślą, że siedzę pod pantoflem, a przez to np. nie mogę dłużej zostać na piwie firmowym. Ale to nie tak. To ja nie chcę, po tym jak nadszarpnąłem zaufanie żony. Kiedyś robiłem co mi się żywnie podoba, wracałem rano, albo wyjeżdżałem na weekend. Teraz chcę pokazać trochę odpowiedzialności, by wiedziała, że zależy mi na związku. Czy inni w podobnych sytuacjach życiowych czynią tak samo, czy dalej zachowują się tak, by partner nie mógł im ufać. Co jest ważniejsze, nadmiar rozrywki, czy dzieci i małżeństwo? Dla mnie wybór jest jasny.
Ze swoją chorobą staram się sobie radzić jak tylko mogę. A za Kluseczką jeszcze tęsknię, mimo tego, że wyleczyła mnie z siebie swoim postępowaniem. Kiedyś pewnie postaram się z nią nawiązać kontakt, jak tylko złość mi przejdzie i zapomnę o krzywdzie jakiej doznałem. Mimo wszystko było mi z nią dobrze. Chciałbym by jej się ułożyło, by znalazła faceta, przy którym będzie wierna i który będzie ją szanował.
Tylko czy ona potrafi być inna?

Komentarze
Prześlij komentarz