Bicie serca w rytm nadziei

 

        Nagle dostałem palpitacji serca i dziwnego podniecenia, jakbym był psem, który dawno nie widział swojej pani. Jakiś rodzaj rozpaczy i radości. Pomieszanie bólu, nadziei i ulgi, że znowu ją zobaczę. Boję się. Z jednej strony chciałbym się spotkać przed imprezą, przytulić, pocałować, polizać. Może wyjść w trakcie, na chwilę, pojechać do domu, popatrzeć sobie w oczy, powiedzieć tęskniłem i wrócić z powrotem z uśmiechem na ustach. Z drugiej strony obawa jest wielka, że tego nie dźwignę, że się wkurwię jej zachowaniem, że zazdrość zwycięży logiczne myślenie, że odwalę szopkę jak złamany chuj. Że złość przysłoni wszystkie dobre cechy, które w niej widziałem. Wyzwę od szmat i zrobię jej na złość poświęcając czas innej. W tym nadmiarze ludzi i tak będzie mi trudno zachować spokój. Znam ją i sama będzie pewnie robić mi na złość, żeby ukuć, rozdrapać rany, żeby poniżyć. Na pewno nie będę dłużny jak tylko zobaczę taki gest. Naprawdę niewiele mnie powstrzymuje przed zemstą. Chyba tylko głupia nadziej trzyma mnie jeszcze w klatce uczuć. Normalnie to już dawno bym zaliczył panią doktor lub panią prezes, albo poszedł z kimkolwiek z portalu randkowego. Jestem stuknięty. Już wiem, że czeka mnie bezsenna noc. Każdy na moim miejscu już dawno by korzystał z życia. Ktoś kiedyś powiedział, że stare zabawki trzeba oddawać tym, którym się mniej w życiu poszczęściło. 

        Tyle, że ja do kurwy nędzy tęsknię!!!

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *