Seks kamerka czyli tęsknota za tym co było
W piątek urządziliśmy sobie seks kamerkę z Kluseczką i to była jedna z przyjemniejszych chwil. Trzepałem sobie, gdy ona z każdą chwilą pokazywała coraz więcej, by w końcu stanąć nagą w całej okazałości. Doszła dwa razy. Ja niestety musiałem trzymać, bo za drzwiami była rodzina. Dawno nie byłem tak podniecony. Miałem ochotę wytrysnąć na monitor. Wyobrażałem sobie, że polecenia, które jej wydaję toczą się ze mną obok, w pokoju hotelowym lub u niej w domu. Zdejmij majtki, teraz stanik, odwróć się, rozłóż nogi, rozchyl pośladki, stań przy ścianie..... Gdybym miał ją na wyciągnięcie ręki, to zajeździł bym ją. Brakowało do kompletu jedynie wibratora i zabawy przed lustrem z telefonem w ręku.
Jej ciało jest boskie, zwłaszcza że teraz dużo ćwiczy. Nie widać tego tak wyraźnie jak jest ubrana, ale naga mogłaby stać przede mną, a ja wpatrywałbym się w nią jak w dzieło sztuki. Mój ulubiony widok to pupa z rozchylonymi pośladkami, tak bym widział dwie dziurki. Myślami jestem językiem w każdym zakamarku, a potem wchodzę penisem raz tu, raz tu. Dlatego też lubię jak na mnie siedzi. Fiut w cipce, i paluszki w pupie. Do tego stopy z pomalowanymi paznokciami. W samochodzie mogłaby siąść na mnie tyłem, przechylić się do przodu między siedzeniami, a ja posuwał bym ją trzymając za biodra.
Rozmawialiśmy wieczorem. Nie muszę dużo mówić, wystarczy że ona opowiada jak spędziła dzień, a mi słuchając jej robi się przyjemnie. Więź, tęsknota, może podobne sytuacje życiowe. Dałem ciała, przestraszyłem się, zawaliłem. Mimo wszystko brakuje mi jej, a mam wrażenie że jej trochę też mnie. Chciałbym się znów do niej przytulić, porozmawiać na żywo w cztery oczy. To prawda, że docenia się coś bardziej, jak się to straci. Ja straciłem na własne życzenie. Ale jak usłyszałem, że mąż chce od niej odejść, to pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, to to, że to z mojej winy. Że to ja rozbijam rodzinę. Przecież sypiając razem, sprawiam, że ona myśli o mnie, zamiast o zbliżeniu ze swoim partnerem życiowym. To ja jestem tu złem, dającym chwilę zgubnej przyjemności. Słodka trucizna psująca niepostrzeżenie duszę. Wirus. Pasuję do dzisiejszych czasów. Kontrolowałem się, nie spotykając się za często i zapobiegając w ten sposób utraty rozumu i zakochania się na zabój.
Ale czy to wystarczyło by uchronić ją? Jedyne o czym ostatnio myślę, to kiedy znowu się zobaczymy.

Przeczytałam już wiele Twoich wpisów i naprawdę rozumiem Twó pociąg do seksu. Rozumiem, bo sama jestem uzależniona od seksu. Zastanawia mnie jedynie fakt, dlaczego ranisz żonę i dziecko mając na boku Kluskę. Nie pisz mi, że ich nie ranisz, bo oni nie sa świadomi Twoich wyskoków. Dlaczego nie spróbujesz tych wszystkich rzeczy że swoją żoną, które robisz z Kluską ? Namiętność z kochanką jest prosta i niewymagająca, ale namiętność w małżeństwie trzeba podtrzymać. Do tego potrzeba trochę wyobraźni i pasji. zdradzę Ci, że my z mężem umawiamy się na seks w hotelu, udając nieznajomych. Spróbuj rozkochać się w żonie na nowo i rozbudzić w niej boginię seksu.
OdpowiedzUsuńZ żoną seks nie jest słaby. Robi np. część rzeczy, których nie robi Kluseczka. A niektórych nie lubi, jak każdy z nas. Część przyjemności może po jakimś czasie chwilowo się znudzić, by po jakimś czasie znów przyniosły wzmożone doznania. To prawda, że seks z kochanką jest niewymagający i może dlatego tak pociągający. Zwłaszcza adrenalina temu towarzysząca i elementy, których żona nie lubi. Jeżeli miałbym ocenić swoje małżeństwo w obecnym czasie, to ono rozkwita na nowo. Ale też jak każde małżeństwo ma od czasu do czasu kłótnie, upadki i wzloty. Zastanawiam się dlaczego to robię, ale to silniejsze ode mnie. Żeby nie chodzić na boki musiałbym onanizować się z pięć razy dziennie. Żeby nie myśleć o sekie, to jeszcze częściej musiałbym to robić. Dochodzę do wniosku, że fiut rządzi całym mną. Ostatnio wpadłem w maraton samogwałtu. Pewnie to przez chwilowy przestój z Kluseczką. I jestem często wściekły przez to, bo zamiast pracować, siedzę pół dnia z fiutem w ręku.
UsuńKumam, ale po co Ci małżeństwo? Dlaczego zdecydowałeś się na ślub? Kręci Cię, robienie czegoś zakazanego ? Adrenalina jest tego nieodłączną kwestią, dlatego potrzebujesz małżeństwa? Bez małżeństwa nie byłoby tak wielkiej adrenaliny? Być może w ogóle by nie było?
OdpowiedzUsuńOżeniłem się zanim wsiąkłem w to wszystko. Przed ślubem byłem innym człowiekiem. Cichy i zakompleksiony. Małżeństwo i rodzina jest dla mnie dobrem najwyższym. Gdyby tak nie było już dawno bym się rozwiódł. Gdybym nie był żonaty, to nie wiem jakbym się zachowywał. I tak obecnie jestem już dawno poza tym co działo się kiedyś. Nie kombinuję z nocowaniem poza domem. Przestałem się umawiać z innymi. I nie nauczam już zagubionych licealistek. Wydaje mi się, że to właśnie przez Kluseczkę się wyciszyłem, albo się zestarzałem. Mam silniejszą obawę przed utratą rodziny, więc staram się wytrzymywać na tyle ile mam sił. Czasami jednak organizm zaczyna się skręcać z bólu, ręce mi się trzęsą i zrobienie czegoś poza normą dopiero daje ulgę. A jeszcze niedawno nie chodziło nawet o seks. Nie musiało dojść do zbliżenia. Wystarczyło potwierdzenie, że ktoś jest gotowy pójść na całość. To dawało mi błogi stan, a ewentualny orgazm był wisienką na torcie. Adrenalina natomiast jest silnym narkotykiem. Wystarczy raz spróbować by chcieć więcej i więcej.
UsuńTak, wiem... To adrenalina tak naprawdę jest najbardziej uzależniająca i podniecająca.
OdpowiedzUsuńRób, co chcesz i jak chcesz... Jesteś dorosły i znasz konsekwencje.
OdpowiedzUsuńP.S. gdybyś kiedyś miał dość takiego życia i chciał zmiany daj mi znać chętnie pomogę. Sama wychodziłam długo z tego bagna i ciągle wychodzę.
Konsekwencje znam i chyba to jest problem, że zbyt czesto uchodziło mi to płazem. Jestem za to wdzięczny losowi, bo po utracie rodziny straciłbym sens życia. Jeżeli pomoc polega na powiedzeniu wszystkiego żonie to podziękuję i odmówię. Ja nawet nie wiem czy potrzebuję pomocy. Bo życie podsuwa mi przyjemności, nawet gdy się o nie nie proszę.
OdpowiedzUsuńJasne. Co do pomocy nie miałam na myśli powiedzenie żonie, ale raczej prace nad samym sobą. W Twoim wieku trudno jest zmienić nawyki zwłaszcza gdy udało Ci się unikać do tej pory konsekwencji. Musiałbyś dostać dna by to zauważyć w jak beznadziejnym miejscu jesteś. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńDoznać dna *
OdpowiedzUsuń