Szmaty i dziewice


     Z biegiem czasu moja żona dąży do coraz to brutalniejszego seksu. Zwalnia dopiero jak dochodzi. Wtedy ruchy są delikatniejsze, z wyczuciem, zapowiadające orgazm. Ulubioną formą zabawy jest pieprzenie w usta. Im mocniej i ostrzej tym lepiej. Staję przed nią, łapię dwoma rękoma jej głowę i wciskam kutasa jakbym chciał przebić gardło na wylot. Czasami klęczę na łóżku, a jej głowę nabijam na fiuta. Wygląda to tak jakbym chciał rozbić ze złością kokosa na pół. Napieprzam w górę i w dół czekając aż pęknie.
To dobra forma rozładowania złości, która wczoraj się przydała.

        Dążyłem zawsze do tego by zdobywać osoby, które są spokojniejsze i pewniejsze w uczuciach, najlepiej dziewice lub niedoświadczone niewiasty. Dlaczego? Bo szmat lepiej unikać ze względów bezpieczeństwa. Z takimi można sobie pozwolić jedynie na obciąganie. One nie zdają sobie sprawy, że złapanie syfa rozbije małżeństwo kochanka, z którym są. Myślą takie, że danie dupy od czasu do czasu komu innemu niczym nie grozi. Przecież to tylko chwilowa zabawa, zawsze tak robiła i nic się nie stało. Po wszystkim można dalej się spotykać, wyznawać miłość i udawać, że wszystko jest w porządku. Dwulicowa moralność. Też tak miałem. Tylko że ja pilnowałem bezpieczeństwa. A tu coraz bardziej się boję. 

     Na początku zawsze zaczyna się od seksu. Gdy jest to szmata, to robisz to raz lub dwa i zostawiasz taką w spokoju. Żal Ci dobrego bzykania i super obciągania, ale nie można ryzykować. Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Gorzej gdy oprócz seksu, lubisz z tą osobą przebywać, rozmawiać i dobrze się przy niej czujesz. Wtedy zawsze powstaje więź, rodzą się uczucia. Zaczyna przepełniać cię coraz częściej złość i frustracja. Walka serca i rozumu. Masz ochotę zwyzywać ją od kurw. Chcesz wykrzyczeć jej w twarz wszystko co Ci leży na sercu. Gdyby była facetem, pewnie obił byś jej gębę. Nie wiadomo co z taką zrobić. Miłość i nienawiść. Gniew i radość przebywania razem. 

     Myśli taka, że jest cwana, że jak powie, że jest grzeczna to każdy w to uwierzy. Trzeba uważnie słuchać, gdy jest się na początku znajomości. Jeżeli informujesz kogoś, że jesteś kurwą i pierdolisz się gdy tylko jest okazja, to nie wymagaj potem, że ktoś o tym zapomni. Jeżeli opisujesz swoje towarzystwo jako rozwiązłe, gdzie każdy chce przebić każdego w szmaceniu się, a potem licytujecie się kto zaliczył kogo, to nie licz na to, że twój partner będzie ci ufał. Napiłem się trucizny, ale tak smacznej, że nie potrafię się od tego uwolnić. Coraz częściej zżera mnie to od środka. Bezsilność. Jedyna opcja to przebywać z nią jak najczęściej, zostawić rodzinę i kombinować jak tu się z nią spotkać poza pracą. Coraz częściej mam wyrzuty sumienia, że nie próbuję tego robić. Przechodziłem już to kiedyś i nie chcę do tego wracać tracąc głowę. Rodzina jest najważniejsza, bez względu na to jak bardzo cierpisz. 

     Poza tym kobiet się nie zrozumie. Olewasz je to lgną do ciebie. Kochasz i szanujesz, zaczynają mieć cię w dupie. Trudno jest być po środku. Jeżeli coś czujesz, to zaczynasz być dobry na każdej płaszczyźnie, a przez to stajesz się nudny. Więc lepiej jest być skurwielem. Przynajmniej jak związek się rozbije, to z twojej winy, a nie z powodu zostawienia cię bo zaczęło być banalnie.

     Najgorsze jest to, że wszystko co złe odchodzi w niepamięć od razu po przytuleniu.  





Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *