Spadam w dół


          Zadziwiające jak bardzo zdołowało mnie to wszystko. Jakbym dostał obuchem w głowę. Nic mi się nie chce. Słyszę tylko jak serce bije w zwolnionym tempie, chcąc zatrzymać się na zawsze. Brak apetytu, snu i jakiejkolwiek radości wewnętrznej. Wzrok spowolniony jakbym był naćpany. Nawet nie mam za wielu myśli. Spadłem na dno, ciemne i zimne. Jedyne co jestem w stanie robić, to wpatrywać się bezczynnie w ścianę. Kiedyś machałem na to ręką i szedłem do nowej znajomości. Teraz nie chcę nikogo innego. Ani nauczycielki nie dającej za wygraną, ani mojej dawnej koleżanki, która w takich sytuacjach pocieszała mnie na wszelkie dostępne sposoby. Zadowoliłem się tylko rozmową, bo zależało mi żeby poczuć, że ktoś jeszcze mnie chce. A ja chcę tylko Moją K. 

          Moja K. A raczej już nie moja. Mogę tylko zamknąć oczy i przypomnieć sobie miłe chwile. Zwinięta w kłębek w pokoju hotelowym. To był jeden z milszych widoków. Patrzenie w oczy gdy leżałem na niej. Włosy, które opadały mi na twarz, gdy siedziała na mnie. Pomalowane na czerwono paznokcie u nóg. Piersi tuż nade mną. Gładka muszelka. Nawet zapach jej skóry znam już na pamięć. Tu nawet nie chodziło o sam seks, w przeciwnym razie kończyłbym szybko, bez starania się i czekania na jej finisz. Wbrew pozorom poczułem więź i uzależniłem się od niej. Nie pokazywałem tego co czuję, by nie poczuła władzy nade mną. I to był błąd. Pełna szczerość może by nie doprowadziła do końca. Teraz zostały niepotrzebne nikomu słowa. 

          Ścisk w żołądku, jakaś wewnętrzna zapaść i smutek. Kogo będę teraz przytulał? Z kim rozmawiał? Kto da ukojenie i radość na resztę dnia? Nie potrafię żyć tak połowicznie. Albo wszystko, albo nic. Będąc obok mam ochotę rzucić się jej na szyję i pocałować jak dawniej. Odrzucenie boli, ale staram się nie pchać tam gdzie mnie nie chcą. Nawet nie myślę teraz o seksie. Wystarczyłoby zwykle wtulenie by poczuć ulgę. Tylko jeżeli to koniec, to nie chcę tego robić, by nie rozgrzebywać tego co siedzi głęboko we mnie. Lepiej przysypać to popiołem i czekać aż wygaśnie całkowicie. Mimo cierpienia i osamotnieniu jakie mi zostało. 

          Nie wiem jak mam się pozbierać. Teraz jestem zbyt związany emocjonalnie by przejść do porządku dziennego.




Komentarze

  1. Przykro się czyta,gdy czuć czyjeś cierpienie,ale taki stan mija. Przeszłam przez pare miesiecy temu. Twoja K. Cię zraniła? Znasz i rozumiesz powód?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja ją zraniłem. bawiąc się jej uczuciami. Przesadziłem w trzymaniu się na dystans. Nie wiem co mi strzeliło do głowy. Chyba miałem za dobrze. Żałuję, że wypuściłem z rąk to czego szukałem wiecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *