Krok po kroku do katastrofy


         Popełniłem błąd, gdy zacząłem traktować romans zbyt poważnie. Poczułem, że za bardzo się wkręcam, a przez to postanowiłem niepotrzebnie się zabezpieczać. A to próba trzymania Kluseczki na dystans, a to unikanie kontaktu. Czasami szpilka emocjonalna, wzbudzenie zazdrości, wszystko by skrzywdzić ją w jakiś sposób, by oddalić się chociaż na chwilę i czuć się bezpiecznie. 

          Jednak każdy ma jakąś granicę wytrzymałości i chyba ją przekroczyłem. Czasu nie cofnę. Krzywdy nie naprawię. Pozostaje usiąść w kącie i żałować tego co zrobiłem. 

         Zadziwiające, że to chyba jedyna relacja, podczas której nie spałem z nikim innym. Oczywiście nie licząc żony. Na tyle było mi dobrze, że nie czułem potrzeby iść gdzie indziej. Miałem wszystko czego chciałem. Bez wstydu, bez czajenia się, pełna swoboda. Takiej dziewczyny szuka się ze świecą. Myślałem, że to tylko seks mnie przy niej trzyma. Ale po grillu zrobiłem sobie trzy razy dobrze, gdy nie mogłem spać przez całą noc. I mimo to, nie przestałem myśleć o tym co spaprałem. 

         Znając ją i jej koleżanki, to poszła się pewnie gdzieś pierdolić w ramach zemsty i zapomnienia. Mając tę świadomość odwdzięczę się w ten sam sposób, ale na to jeszcze za wcześnie. Muszę się najpierw wyleczyć ze smutku. 

          A potem zemsta, nie wiem czy słodka, ale jakieś lekarstwo trzeba zażyć. 


Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *