Alkohol czyli brak zahamowań
Na trzeźwo jestem jeszcze w stanie się kontrolować, ale gdy tylko alkohol zacznie krążyć w żyłach, hamulce bezpieczeństwa zostają zwolnione. Idę jak taran bez względu na konsekwencje. Wszystkie normy moralne i mur, który trzyma mnie w bezpiecznej odległości od osób, które lubię lub w których się podkochuję, idą w odstawkę. Zostaje pusta przestrzeń, cel namierzony, boksy spuszczone, rzucam się do gardła. Jedyne co widzę, to realizacja skrywanych fantazji. Nieśmiałość i obawa zepsucia relacji przestają istnieć. Jestem panem sytuacji.
Tej nocy żona była moja, bez podchodów, bez czajenia się. W głowie mi szumiało, obraz był spowolniony, ale umysł jasny i wiedzący czego chce. Fiut nabrzmiały, a język chcący zagłębić się w cipce. Chwyciłem ją za tyłek gdy stała i zacząłem całować. Szybko rozebrałem ją i siebie. Zniżyła się by mi ssać. Złapałem za włosy i zacząłem pieprzyć usta. Rzuciłem ją na łóżko, przekręciłem na brzuch i wsadziłem język między pośladki. Wypięła się, a ja chwyciłem uda od środka jakbym trzymał kierownicę, zwiększając intensywność pieszczenia dziurek. Uklęknąłem za nią i wszedłem penisem w cipkę. Za chwilę przesunąłem ją wypiętą na skraj łóżka. Stanąłem za nią, trzymając raz za piersi, raz masując łechtaczkę, czasami kładąc się prawie na niej, spowalniając ruchy. Słyszałem jęki na skraju orgazmu. Położyła się na plecach, a ja kładąc się na niej, sięgnąłem głębiej ręką i wsadziłem jej palec w tyłek. Wiła się, próbując ocierać o czubek penisa czułym punktem w środku cipki. Potem nogi uniesione, złączone razem, tak bym miał stopy przed sobą. Pchnięcia szybkie i głębokie. Chwilę później jeszcze 69, moje usta na jej łechtaczce, ona wpychająca głęboko fiuta, jakby nie mogła się nasycić jego twardością. Chciałem by usiadła na mnie okrakiem. Lizałem nabrzmiałe sutki, czując jak za chwilę eksploduje. Usłyszałem krzyk, a potem sam doszedłem w środku. To była dobra noc.
A rano powtórka z rozrywki.....

Komentarze
Prześlij komentarz