Nowy koniec, nowy początek
Małymi krokami nadchodzi nieuniknione. W takich chwilach dopiero zaczynasz rozumieć jak silne jest uzależnienie. Dopóki masz świadomość, że osoba Ci bliska będzie na ciebie czekać, czujesz spokój. Ale gdy tylko pojawi się niepewność, nadciąga strach. Wszystkie osoby, na których mi zależało, w końcu znikały z mojego pola widzenia, zostawiając smutek i przygnębienie spowodowane pustką. To pewnego rodzaju śmierć. Wierzysz, że życie będzie trwać wiecznie, że światło nigdy nie zgaśnie. Aż nagle ktoś pstryka palcami i robi się ciemno. Mrok i mróz.
Podchodzisz do pustego biurka, ale słyszysz głos, śmiech i czujesz zapach, który nie zdążył się jeszcze ulotnić. A może to tylko urojenia twojego mózgu. Retrospekcje oczekiwań. Z kim masz teraz rozmawiać? Gdzie twój spowiednik? Przy kim możesz być sobą? Wszystkie grzechy i zbrodnie, których dokonujesz mimo sprzeciwu rozsądku zostaną jedynie moim balastem. Do kogo się przytulić? Kogo pocałować? Przed kim się obnażyć fizycznie i psychicznie. Zostaniesz znowu sam ze sobą i swoimi myślami.
Nie chcę znów być sam, właśnie wtedy gdy zaakceptowałem już życie z tą trzecią. Pewnie po jakimś czasie znajdziesz kogoś innego, ale tęsknota da się we znaki nie raz. Zaczniesz porównywać, że to nie tak jak kiedyś. I nawet gdy powstanie nowy, "idealny" związek, będzie ci brakować szczegółów, do których już nie wrócisz.

Komentarze
Prześlij komentarz