Pięć razy seks czyli powrót do formy


     Po dłuższej przerwie powiedziałem dość! Bez seksu nie da się żyć, bo popadamy w większe zdołowanie, niż przez samo siedzenie w domu. A że nie wiadomo było jak wszystko się potoczy wziąłem się do roboty. W dodatku coraz częściej chodziłem nakręcony, nie mogąc dać upustu swoim potrzebom.

     Dzień pierwszy. Czekam aż syn zaśnie. Idę do żony. Koniec posuchy. Wyciągam penisa, kładę na nim jej dłoń i każę sobie trzepać. Łapię za głowę i kieruję w stronę fiuta. Ssie. Wchodzę coraz głębiej i szybciej. Czasami odpuszczam, ale ona sama chce do samego gardła. Zmieniam pozycję. Klękam. Ona kładzie przekręconą głowę na moich kolanach, tak by penis mógł być w ustach. Trzymam jej głowę i poruszam się coraz szybciej, aż w końcu tryskam. Po wszystkim ona idzie spać, a ja siadam przed komputerem i zaczynam samogwałt na poprawkę.

     Dzień drugi. Oglądamy film na dole. Masuję jej piersi. Rozbieramy się. Stoję przed nią, by mogła mi obciągać. Chcę już ją pieprzyć. Kładę ja na plecy, Rozkładam szeroko nogi i wchodzę głęboko. Posuwam ją mocno i zdecydowanie. Oplata mnie nogami i przytula. Poruszając się w tą i z powrotem czuję, że mocno napieram na górną ściankę pochwy, tam gdzie ma czuły punkt. Jest na skraju orgazmu. Chcę by na mnie usiadła. Ściskam jej piersi, sutki co chwila trzymam w ustach i pieszczę językiem. Są twarde. Nie wytrzymuję, spuszczam się w środku, na szczęście ona też kończy. Czuję jak skurcze zasysają wszystko do środka.

     Dzień trzeci. Egoizm. Wślizguję się w nocy i kładę na łyżeczkę. Ocieram o jej pośladki. Śpiąca nie protestuje. Ściągam jej piżamę, ślinię koniec penisa, ślizgam na cipce i wchodzę. Powoli, potem szybciej by w końcu dojść.

     Dzień czwarty. Znowu film. Przekręcam ja na bok. Odkrywam pupę. Jest wypięta w moją stronę. Rozchylam pośladki i zaczynam lizać najpierw tyłek, potem cipkę. Trochę po całości z góry na dół i chwilę obejmuję ustami. Spijam soki. Za chwilę fiut jest w środku. Najpierw klasycznie, następnie siada okrakiem. W chwili gdy dochodzi, słuchać jak syn wychodzi z pokoju. Krzyczę by nie schodził na dół, bo oglądamy film nie dla niego. Nadziewa się ponownie na mnie bym mógł w niej skończyć. Wszyscy idą spać. A mnie znowu swędzi. Poprawiam onanizmem.

     Dzień piąty. Znów egoizm. Po krótkich rozmowach w sieci i obejrzeniu zdjęć, wspomnienia wracają. Wchodzę na łyżeczkę. Trochę się odchylam. Oczyma wyobraźni widzę jej biodra kołyszące się z gracją. Długo nie musiałem czekać. Doszedłem od razu jak tylko znalazłem się w przeszłości.

     Mimo wszystko czuję niedosyt. Chcę wsadzić komuś w tyłek i skończyć w ustach.

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *