Muzyka, taniec i seks
Życie ucieka. Osoby na których ci zależy odchodzą, wybierając nowe ścieżki, kontakty powoli się urywają, ale muzyka zostaje, a w raz z nią wszystkie wspomnienia. Każdy utwór to oddzielna szufladka uczuciowa. Dlatego tak lubię muzykę, to mój nośnik pamięci. Poszczególne nuty niosą wszystkie emocje, które przeżyłem na zakrętach życiowych, zarówno dobre jak i złe. Gdy słyszę, że jakiś przebój ma już dziesięć, piętnaście czy dwadzieścia lat, łza się kręci w oku. Często puszczony znienacka, zapomniany hit radiowy otwiera zakamarki pamięci. Cofam się w czasie i przeżywam retrospekcje.
Nie musi to być muzyka, którą kocham, chodzi tylko o powiązania zdarzeń. Części z nich nie pamiętam nawet tytułów. "Dumka na dwa serca" - pierwsza poważna chorobliwa zazdrość, przez którą rzuciłem swoją dziewczynę. "It's Just a little Crush" - pierwsza zabawa w szkole średniej z żoną. Jeszcze nieśmiały, pół-introwertyk, zakompleksiony chłopak, nie wierzący w swoje możliwości towarzyskie. "Ostatni raz zatańczysz ze mną" - karaoke w Zielonej Gęsi z seksoholiczką, która wprowadziła mnie w świat seksu bez zahamowań. Tam też robiła mi dobrze pod stołem, podczas gdy barman zerkał co chwila w naszą stronę, zastanawiając się czy nas wyprosić. Irish pub, którego już nie ma i Klub 70 - pierwsze poważne wyjścia taneczne, latynoskie rytmy. Trzy orgazmy dziennie, seks analny przy odsłoniętych oknach. "Jesteś brunetem, więc perfumy powinieneś mieć wyraziste". Pierwsze spojrzenie na to jak się ubieram i zmiana stylu. Potem zabierałem tam też moją nimfomankę studentkę, z którą bzykałem się przy otwartych drzwiach toalety. "Kiedy jesteś taka bliska" Sojki - nie przepadam za nim, ale w tych czasach nauczyłem się trzymać ramę. "Pamiętaj, że twoja dłoń ma być pod spodem jako oparcie!". Do dziś zwracam na to uwagę. Dalsza nauka mody, zapachu i postępowania z kobietami. Nauka doprowadzania kobiety do orgazmu przez seks oralny. "Love addict" - codzienne wyjścia z pracy i seks przy garażach. Poprawki lodem do pełnego nasycenia. "Love on the brain" - niedosyt. Miałem przed sobą wykwintne danie. Wziąłem w ręce, napatrzyłem się, dotknąłem końcem języka i zabrano mi talerz.
Został tylko aromat, który już słabo pamiętam i cieknąca ślinka.

Komentarze
Prześlij komentarz