Detox?

     To, że narkotyk jest narkotykiem stwierdzamy dopiero, gdy nam go zabraknie. Cały tydzień radziłem sobie jak mogłem, by myśleć o tym jak najmniej. Stały kontakt mailowy dawał w jakimś stopniu ulgę, a świadomość, że w poniedziałek będę mógł dostać porządnego strzała w żyłę trzymał mnie przy życiu.

     Pokusa czekała na każdym kroku. Moją byłą chyba przycisnęło, bo wysłała mi fotki, po których każdy facet od razu wskoczyłby w samochód i pojechał gwałcić niewiastę znajdującą się w potrzebie. Nauczycielka zaprosiła mnie na jakiś bal. Dziwne, przecież wiadomo, że i tak bym nie poszedł, w dodatku pogoniłem ją ostatnio, dając ostro do zrozumienia, że mam ją w głębokim poważaniu. Pod koniec tygodnia chodziłem już po ścianach. Z dwa razy udało mi się dopaść żonę, którą pokochałem tak jak zrobiłbym to z Kluseczką. Wylizałem jej tyłek, wsadziłem od tyłu i złapałem ją mocno za szyję, a potem jeszcze za włosy. Nie przypominam sobie, bym robił to ostatnio w ten sposób z moją małżonką. Wszystkie elementy z łóżka zaczynam przenosić na domowe igraszki. To jeden z symptomów, jak bardzo Moja K. siedzi mi mocno w głowie. Do tego onanizm, po dwa razy dziennie. Często śnię o niej na jawie. Nie mogę przez to spać. Regułą stał się samogwałt o drugiej w nocy.

   I gdy tak na głodzie przyszedłem dziś do pracy, zamiast potężnej dawki upojenia i narkotycznej euforii, pomachano mi torebeczką z białym proszkiem przed nosem. Musiało się coś wydarzyć. Diler, który do tej pory witał cię z uśmiechem i namawiał do kolejnego strzału, jakbyś był jego najlepszym przyjacielem, nagle przestał być miły. Zobaczyłeś tylko pusty wzrok bez emocji, spojrzenia nie da się oszukać. Poczułem ścisk w żołądku, oczy zaszły mgłą, dźwięki otoczenia stały się przytłumione, jakby wydawał je ktoś w oddali. Spadłem w dół depresji. Nie można mnie tak uzależniać, a potem zostawić na pastwę losu. Wiedziałem, że to się kiedyś skończy, ale nie tak szybko. To co miałem kontrolować, wyrwało się spod kontroli. Potrzebuję jej jak tlenu, nie chcę by odcięto jego dopływ krótkim zimnym ostrzem.

    Nawet gdy byłem zły i bolała mnie dusza, wystarczyło jedno dłuższe przytulenie, by wszystkie troski odeszły w niepamięć. Tu nie chodzi tylko o seks, który w tym przypadku zaspakaja mnie całkowicie. Chodzi o obopólną więź i zaufanie. Chcę wierzyć, że ono jest odwzajemnione. Chcę wierzyć, że to jest szczere, że nie jestem tylko zabawką na chwilę. Dopada mnie rozpacz i strach.

     Odkrywam się emocjonalnie i z samca alfa zamieniam się w kłębek nerwów, któremu trudno jest mówić co czuje, bo boi się wyśmiania i jeszcze większej utraty kontroli.













Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *