Świąteczne rozmyślania onanisty
W stan zaspermienia mózgu wpadam zazwyczaj po dłuższych rozmowach na Facebooku lub mailowej korespondencji. Wracają wspomnienia, uczucia budzą się na nowo, narasta tęsknota, znów chcesz cofnąć czas. Czerpiesz łapczywie każde napisane słowo, delektujesz się chwilą zainteresowania, wypełnia cię radość jak pieska, którego pogłaskał przed chwilą pan. Nie powiesz, że tęsknisz, że pragniesz, że kochasz, bo tak nie robią prawdziwi mężczyźni. Masz być samcem alfa, skrywającym uczucia pod niepozornym uśmiechem. Zamykasz oczy, wprowadzasz organizm w stan przywoływania zatartych obrazów. Czasami przeglądasz zdjęcia, a twoja ręka wędruje w okolice kroku. Czujesz swędzenie, którego musisz się pozbyć. Zaczynasz delikatne masowanie. Przewijasz fotki szukając tej, na której najwyraźniej widać twarz. Poruszasz coraz szybciej ręką doprowadzając się na granicę wytrysku. Następne ujęcie przedstawiające całą sylwetkę, wyobrażasz sobie ją nagą. Jesteś już blisko eksplozji. Na końcu wędrujesz do tej z frywolną postawą i zaczynasz tryskać spermą, podczas gdy dreszcze przeszywają całe ciało. Jest już dobrze, skołatane serce powoli nabiera poprawnego bicia, a twój umysł zaczyna pracować na trzeźwo.
Może i skupiam się na seksualności danej osoby, ale to zawsze idzie w parze z tęsknotą i stanem uwielbienia. Jeżeli dociera do ciebie, że nie zobaczysz dłuższy czas osoby, którą uwielbiasz, popadasz w przygnębienie, chwilami nawet rozpacz. Gdzie jest ten uśmiech, gdzie głos, gdzie zapach? Tylko na fotografii.
Myślę, że każdy ma takie chwile zwątpienia i chęci powrotu do przeszłości. Przykład nauczycielki, która ostatnio nie daje mi spokoju. Albo rozstała się z partnerem, albo tęskni za sposobem w jaki ją poniewierałem, albo ma za dużo czasu wolnego teraz w przerwie świątecznej. Usilnie zaprasza mnie do domu bez owijania w bawełnę.
Człowiek ma ochotę na wszelkie skoki w bok gdy brak mu bliskości. I tak na przykład, na Wigilii firmowej miałem bardzo mocną ochotę na seks, ale nie jakiś wyuzdany, tylko z obopólną przyjemnością. Cały dzień mnie nosiło. Skończyło się lodem w toalecie z powodu okresu i braku romantycznej scenerii. Nie byłem szczęśliwy, bo wolałbym to zrobić po ludzku, w łóżku i powtórzyć najwspanialszą noc w moim życiu. Ale ta pieszczota przynajmniej dała mi ulgę i w jakimś stopniu poczucie przynależności. To nie jest tak, że jak na kogoś się napalam, to tylko dlatego, że mam ochotę traktować ją jak zabawkę i dmuchaną lalę.
Chęć seksu to tylko jeden ze sposobów potwierdzenia oddania i przywiązania. Po seksie czuję się bezpieczny. A przy braku seksu zaczynam się bać i tego nie mogę znieść najbardziej.

Komentarze
Prześlij komentarz