Płacz i zgrzytanie zębów


     Stało się to co przewidziałem, płacz i sceny zazdrości. Usłyszałem, że jestem nienormalny, bo mam żonę, kochankę i jeszcze dwa obiekty westchnień. I dlaczego ja je tak wielbię? A czy nie można w tym samym czasie jednej osoby pragnąć, drugiej wielbić, a trzecią kochać?

     Co ja w nich widzę? Może wnętrze, którego nikt nie dostrzega? Ale to co jest kluczowe, to opór, który mówi "Nie powinnam, ale pragnę", "Chcę, ale się boję". W pierwszym przypadku wystarczą sprzyjające warunki, by rozbudzić ukrytą seksualność, ciało wijące się jak przy stripteasie gdzie drążkiem jest moja osoba. Usta, które mówiły "nie", gdy jednocześnie język wysuwał się do przodu. Nocne rozmowy, pod nieobecność męża, bo świadomość, że ktoś jest obok, nawet po drugiej stronie ekranu, dawało uczucie przynależności, substytut związku. Twarda, zewnętrzna powłoka pani domu, wzorowej gejszy, kultury i ogłady. Ale ja już wiem, że pod tą mgłą pozorów śpi seksualna modliszka. Jej ruchy przypominały erotyczny teledysk, ale muzyka nie była potrzebna. To raczej dźwięk ciszy, gdy odciąłem zmysły od świata zewnętrznego, nadawały smak całemu obrazowi. Zamglone oczy i wargi wykrzywione w grymasie podniecenia mówiły "Zobaczcie co we mnie drzemie". Niewykorzystany potencjał, przykryty odrobiną kurzu. W tym przypadku ucichło wszystko z powodu braku okazji do wydobywania tego co najlepsze. Zostało miłe wspomnienie i posmak słodyczy skradziony ukradkiem.

   A co z nieśmiałą A? Powoli szlifowany, niepozorny kamień, który z każdym szlifem staje się diamentem. Małymi krokami otwierała się coraz bardziej, z widocznym lękiem czy warto zaufać. Pokonywane bariery dotyku i chęć przebywania bliżej, w objęciach, ze splecionymi dłońmi, twarz przy twarzy. Brakowało ostatniego pociągnięcia szlifu do nacieszenia się końcowym blaskiem. Za długo zwlekałem. Teraz jest szczęśliwa, bo w końcu kogoś znalazła bez bagażu doświadczeń. Żal jednak pozostał, bo chciała czegoś więcej. Usłyszałem tylko, że widać nie tylko ona nie może mi zaufać. W tych słowach nie było pretensji, złości czy nienawiści. To był szept smutku, melodia nostalgii płynąca z serca przy kurczowo trzymających się mnie dłoniach. Nie mogła się oderwać gdy łzy napływały jej do oczu. To było delikatne i smaczne. Dźwięki wydobywające się ze skrzypiec zadumy przerwane zostały przez łomot młota udarowego osoby obok.

     Tłumiona zazdrość w końcu dała o sobie znać. Wściekłość, upokorzenie i rozpacz. Nie wiem dlaczego zrobiłem to tak ostentacyjnie. Chyba chciałem podkreślić, że to ja rozdaję karty, to ja jestem panem sytuacji, to ja dyktuję warunki. Zobacz ile jest chętnych i odejdę bez mrugnięcia oka, jeżeli będziesz nie w porządku. Zabezpieczenie przed skrzywdzeniem. Wyprzedź przeciwnika, zadaj cios i zrań zanim sam zaczniesz krwawić. To było przykre, chciałbym powiedzieć "Przepraszam!", ale czy to wystarczy.

     W tych wszystkich sytuacjach ujawniają się negatywne cechy mojej M., które oddalają mnie od niej coraz mocniej. Uśmiech zamienia się w minę pełną pretensji. Pojawiają się pytania, przy których musisz głupio się tłumaczyć. Kontakt staje się obowiązkiem, a nie przyjemnością. Bo przecież musisz mieć ochotę zawsze i wszędzie. A ty zwyczajnie masz czasem gorsze dni i swoje problemy, z którymi chcesz posiedzieć w ciszy, pozbywając się kontaktu ze światem zewnętrznym.

     To zbyt duże zaangażowanie zmienia człowieka w balast. A przecież moja Kluseczka potrafi być jak do rany przyłóż. Siedząc na moich kolanach w piątek, wtulając się we mnie w ciszy, dała mi więcej radości niż bzykanie gdzieś w pośpiechu. Bez jazgotu, bez krzyku, tylko czyste emocje.

      Takiej kobiety potrzebuję, w łóżku otwartej, ale na co dzień delikatnej i bezbronnej.


Komentarze

  1. Nastała zima w moim życiu, a mężczyźni, których poznałam na swej drodze byli jedynym wspomnieniem nienadeszłego lata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób żyje w chłodzie, a przed latem jeszcze jest wiosna i z niej też trzeba się cieszyć, póki nie spalimy się zbyt gorącym słońcem.

      Usuń
    2. Od jakiegos czasu czytam Twojego bloga.Piszesz tutaj jak bardzo Kluseczka Ci przeszkadza,skupiasz sie na innych kobietach,wychwalasz je,potem znowu w kolejnych wpisach piszesz o Kluseczce. Gdybym był na jej miejscu miałbym emocjonalną karuzele przez Twoje rozdwojenie jaźni. Są mężczyźni, którzy daliby sie pokroić za taką kobietę,a Ty zwyczajnie robisz jej kołowrotek i wydaje mi się,że jej emocje dla Ciebie się nie liczą.

      Usuń
    3. Już się wyprostowało, tak myślę. Wyjaśniliśmy sobie parę rzeczy. Lepiej skupić się na tym co jest, a nie na tym co mogło być.

      Usuń
    4. A co mogło być? Mogłaby dawać sie tak dalej poniżać?

      Usuń
  2. A czy Ty nie byłbyś wściekły,gdyby ktoś Ci zrobil to co Ty zrobiłeś? Cokolwiek to było musiało być mocno przykre. nie liczysz sie z uczuciami kobiet. To po pierwsze.Po drugie powiem Ci,ze to nie jest normalne jednak miec tyle kobiet na raz. Zwykle ludzie zakochuja sie i jakis czas trwają przy jednej lub jednym. U Ciebie to jest idealizowanie jednych i jednoczesne gaszenie tych,ktore moglyby rozkwitac,ale stawiasz je w ciezkiej sytuacji. Jesli ktos Ci nie pasuje,to czemu w tym tkwisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabym wściekły i czułbym się zraniony. Jeżeli się zakochuję to staram się trzymać jednej. W tej akurat sytuacji znalazło się za dużo osób w jednym czasie. Nie wiedziałem jak się zachować. Liczyłem chyba, że jakoś wszystko się ułoży, a ja będę mógł dokonać jeszcze jednej, ostatniej próby zrobienia tego czego nie zrobiłem wtedy kiedy miałem okazję.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *