Szczerość


     Rano trzeba jechać, a ja nie mogę usnąć. Symptomy podobne jak przy bólu głowy, tylko w dobrym znaczeniu. Nie chcesz o tym myśleć, ale ciągle to czujesz, nie może wyjść ci z głowy. I tak cały dzień. Budzisz się, wspominasz ją, robisz coś w domu, znowu ona, kładziesz się spać, chcesz z nią być. I ta chęć mówienia rzeczy dobrych, tego co czujesz, bez owijania w bawełnę, bez spiny, bez udawania. Szczerość, której się boisz, odsłaniasz się czekając na cios, który kiedyś przeszyje cię na wylot, powodując wykrwawienie. Zostanie tylko brudna plama krwi po twoich zwłokach zostawionych gdzieś na przydrożnym chodniku.

     Szybko się angażuję, za szybko, spieszy mi się do skalnego urwiska, szukam przepaści. Skok prosto w dół, krótki intensywny lot zakończony idealnym skręceniem karku. Dostanę tym razem spadochron od towarzyszki niedoli, czy raczej kopniak by szybciej spaść? Dlaczego to mi się zawsze spieszy by pierwszemu powiedzieć, jak bardzo kogoś "lubię"? I ten strach. Powiedzieć czy nie? Najlepiej wykrzyczeć, a potem czekać na współczujący śmiech. Ludzie wstydzą się mówić o miłości, wstydzą się używać słowa Kocham. Przecież to nie musi od razu znaczyć Kocham nad życie. To może być miłość przyjacielska. Jeżeli komuś ufamy, otwieramy się przed nim, jest nam z nim dobrze, czujemy się przy nim swobodnie, a ciało reaguje ciarkami, to dlaczego nie możemy powiedzieć Kocham?

     Chyba tylko po to, by potem nie krwawić, gdy dowiesz się, że są jeszcze inni po drodze.


Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *