Refleksje na Wszystkich Świętych


     Patrząc na groby widzę setki historii życiowych, miłość, nienawiść, ból i radość. Z każdą z tych osób leży oddzielna opowieść. Ludzie młodzi, którzy nie zdążyli nacieszyć się życiem, samotne nagrobki, już dawno zapomniane przez żywych, mogiły zbiorowe lub par połączonych na wieczność. Łza się kręci w oku, gdy dotrze do nas, że my też tam kiedyś spoczniemy.

     Coraz częściej jest to dla mnie czas zadumy, z roku na rok mam świadomość przemijania. Większa część mojego żywota już za mną, a czas płynie coraz szybciej. Teraz jest już tylko z górki, nie obejrzę się, a będę bawił wnuki. Świadomość śmierci powoduje strach i rozpacz nieuniknionego. To dlatego ludzie starsi tak chętnie zaczynają chodzić do kościoła. Wiara w życie wieczne ma uspokoić skołatane nerwy. Nie chcę wierzyć, że wszystkie nasze uczucia idą na marne. Nie chcę wierzyć, że gdy zgaśnie światło, zostanie tylko zapomnienie. W jakim celu przeżywamy z takim zaangażowaniem nasze historie miłosne, nieszczęścia czy zadowolenie z życia? Ja chcę się cieszyć życiem w nieskończoność, korzystać z niego ile się da. Cieszyć się każdą chwilą, wycisnąć wszystko co dobre dla moich zmysłów. Dlaczego ono kończy się małymi krokami? Jesteśmy sekundą na zegarze wszechświata, krótkim rozbłyskiem, ale jakże wyraźnym dla naszych najbliższych. Mam nadzieję, że chociaż mała cząstka mnie zostanie u kogoś w pamięci.

     A znicz na moim grobie będzie zapalony z potrzeby serca.


Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *