Ciało do ciała, usta do ust
Kocham - czy to tylko puste słowa rzucane na wiatr, wywołane chwilowym podnieceniem? Miłość - jak ją rozpoznać? Może to stan urojony? Wmawiamy sobie, że kochamy, a tak naprawdę robimy wszystko by zaspokoić swoje potrzeby. A co w moim przypadku? Zacząłem unikać seksu z żoną. A w ten wtorek odezwała się z zaskoczenia nauczycielka, bezpośrednio proponując przyjazd na seks. Podobno ma faceta, ale jest często w potrzebnie. Wystarczyło szybko podjechać w przerwie obiadowej, w końcu to niedaleko, ale grzecznie odmówiłem. Czy to normalne u mnie? Wypowiadane słowa powodują u mnie blokadę na resztę świata. Zakochałam się w tobie - dostaję klapki na oczy, Tęsknię - mam spętane ręce, Kocham Cię - jestem zniewolony, ale szczęśliwy. Niczego więcej mi nie trzeba.
Przestałem być sobą? A może właśnie jestem sobą? Może ja nigdy nie potrzebowałem przelotnego seksu tylko osoby, która by odwzajemniała moje uczucia, kobiety, która by mnie kochała, istoty, której mogę ufać, nie bojąc się, że zrobi coś za moimi plecami. I tu jest najgorzej. Co chwila ogarnia mnie strach, panika i smutek. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek tak się bał. I nie chodzi mi o to, że stracę coś z męskości, zwyczajnie się zaangażowałem oddając swoją duszę. A moje uczucia w połączeniu z brakiem wpływu na zachowania poza pracą budzą lęk. Jestem zazdrosny o przeszłość, teraźniejszość i niewiadomą przyszłość.
I w tym wszystkim brakuje mi potwierdzenia, że to jest prawdziwe także z drugiej strony, a uczucie jest odwzajemnione...

Komentarze
Prześlij komentarz