Pragnienia i obowiazki
Nie chcesz tego, walczysz z tym, ale to na nic. Wytworzona więź daje o sobie znać. Nie jesteście parą, nie jesteście własnością drugiej połówki, ale z czasem zazdrość daje nam się we znaki. Coraz częściej przeszkadza ci, że ktoś inny kręci się obok "twojej rozrywki". Jeżeli możesz być sobą, jej obecność sprawia ci radość i masz o czym rozmawiać, to siłą rzeczy nieuniknione jest wprowadzenie się w stan odrętwienia, kiedy nie ma jej obok. Spędzanie razem dwóch pełnych dni wypełnionych dotykiem i przetańczonej nocy odciska piętno na twojej psychice zwłaszcza, że czułeś znów jej cipkę i chciałeś jej dać coś od siebie, pieszcząc językiem, jednocześnie powstrzymując się by nie tracić nasienia tuż przed najpłodniejszą nocą żony.
Śmiech jest zaraźliwy, czerpanie radości z życia bez zahamowań wciągające. Tęsknisz więc za tym coraz bardziej z dnia na dzień. Rozróżniasz już jej zapach w tłumie, zaczynasz rozumieć ją bez słów. Przestajesz się przejmować tym co mówią inni, więc spędzasz więcej czasu w objęciach, tłumacząc coraz częściej, że nie jesteśmy razem. To tylko przyjacielskie pieszczoty.
Najgorsze, że nie możesz poradzić sobie ze świadomością, że jesteś jednym z wielu. Nigdy nie byłem zabawką. Łączyłem się z kobietami, które widziały we mnie tego jedynego, to dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Teraz systematycznie dostaję obuchem po głowie, a to boli. Gdybym nie słyszał o innych byłoby na pewno łatwiej. Teraz rozumiem co czuły kobiety, którymi się bawiłem. W końcu rozumiem ich złość, rozpacz i chęć zemsty.
I mimo złości, którą czuję, wystarczy jedno przytulenie by poczuć ulgę. Czy ja się zamieniam w kobietę? Muszę w końcu się ogarnąć.

Komentarze
Prześlij komentarz