Pragnienia i obowiazki


     Czy potrafisz powstrzymać uczucia tylko dlatego, że ktoś powiedział żeby się nie angażować? - słowa z widzianego dziś fragmentu filmu. Pytanie retoryczne charakteryzujące większość życiowych sytuacji, krótkich romansów gdzie wpadamy w pułapkę uczuć. To ma być tylko rozrywka, chwilowa odskocznia od codzienności małżeństwa. Nic znaczącego, chwila radości jak czekoladka po obiedzie. Co na to organizm? Wydaje się, że ma odmienne zdanie. Małymi kroczkami uzależnia się od drugiej osoby, by w końcu stać się zniewolonym.

     Nie chcesz tego, walczysz z tym, ale to na nic. Wytworzona więź daje o sobie znać. Nie jesteście parą, nie jesteście własnością drugiej połówki, ale z czasem zazdrość daje nam się we znaki. Coraz częściej przeszkadza ci, że ktoś inny kręci się obok "twojej rozrywki". Jeżeli możesz być sobą, jej obecność sprawia ci radość i masz o czym rozmawiać, to siłą rzeczy nieuniknione jest wprowadzenie się w stan odrętwienia, kiedy nie ma jej obok. Spędzanie razem dwóch pełnych dni wypełnionych dotykiem i przetańczonej nocy odciska piętno na twojej psychice zwłaszcza, że czułeś znów jej cipkę i chciałeś jej dać coś od siebie, pieszcząc językiem, jednocześnie powstrzymując się by nie tracić nasienia tuż przed najpłodniejszą nocą żony.

     Śmiech jest zaraźliwy, czerpanie radości z życia bez zahamowań wciągające. Tęsknisz więc za tym coraz bardziej z dnia na dzień. Rozróżniasz już jej zapach w tłumie, zaczynasz rozumieć ją bez słów. Przestajesz się przejmować tym co mówią inni, więc spędzasz więcej czasu w objęciach, tłumacząc coraz częściej, że nie jesteśmy razem. To tylko przyjacielskie pieszczoty.

     Najgorsze, że nie możesz poradzić sobie ze świadomością, że jesteś jednym z wielu. Nigdy nie byłem zabawką. Łączyłem się z kobietami, które widziały we mnie tego jedynego, to dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Teraz systematycznie dostaję obuchem po głowie, a to boli. Gdybym nie słyszał o innych byłoby na pewno łatwiej. Teraz rozumiem co czuły kobiety, którymi się bawiłem. W końcu rozumiem ich złość, rozpacz i chęć zemsty.

     I mimo złości, którą czuję, wystarczy jedno przytulenie by poczuć ulgę. Czy ja się zamieniam w kobietę? Muszę w końcu się ogarnąć.

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *