Pożegnanie przed weekendem


     Dziś było pięknie, rano małe pieszczoty, cały dzień razem, spacer do sklepu, buzi i przytulenie przy każdej okazji, a na koniec dnia trochę seksu w pokoju obok. Krótkie pożegnanie przed weekendem, nawet za krótkie, ale cieszę się z tego co mam. Ona niepotrzebnie panikuje, że ktoś nas może zobaczyć. Przecież drzwi są zamknięte, rolety opuszczone, jest ciemno i już prawie wszyscy wyszli z firmy. Pocałunki sprawiają, że od razu robi mi się gorąco, powinniśmy zrobić już to rano. Zsunięcie spodni, wyjęcie penisa, czuję jej rękę, odrobinę ssania, muszę jej wsadzić bo zwariuję, chociaż na chwilę. Ściągam niżej rajstopy, jej pośladki w moich dłoniach, to lubię. Nawilżenie palców, kieruję dłoń na jej krocze, jest mokro. Na krześle nie da się kochać bo skrzypi. Ocieram się penisem między udami. Mimo protestów odwracam ją tyłem i przywieram do ściany. Wchodzę w nią. Rajstopy i spodnie trochę mnie ograniczają, więc próbuję zsunąć je bardziej. Mogłem zdjąć je całkowicie, wtedy poszłoby gładko. Trzymam rękę na łechtaczce i poruszam się w górę i w dół. Przyjemne ciepło przenosi się na całe ciało. Odpływam, jak po strzale z heroiny. Mógłbym tak stać i nie kończyć, cieszyć się tą bliskością. Finiszuję jej w ustach. Jestem naćpany. Nie chcę jeszcze wychodzić. Odprowadza mnie, krótkie pocałunki i pożegnanie.

     Chcę powtórkę, ale dłuższą, albo chociaż jej obecność.


Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *