Pełnia szczęścia


     Finał finałów, spotkaliśmy się w końcu pod firmą. Zdążyłem się wykąpać po pracy, podwieźć wcześniej syna na piłkę, a potem prosto do raju. Zaparkowałem tuż obok biura, zadzwoniłem po moją radość i rozebrałem się by nie tracić czasu.

     Pocałunki, pieszczoty, ssanie. Lubię patrzeć jak z namaszczeniem celebruje obrabianie pały. Trochę główkę, trochę pachwinę i w kroku. Pełen zestaw stawiający na baczność. Nareszcie mogłem ją widzieć na spokojnie w całej okazałości. Cipka wilgotna, można było wchodzić jak w masło dłużej stojące na słońcu. Na początku mały stres, bo już tak mam, że gdy kogoś lubię, to za dużo myślę by się starać. Z biegiem czasu coraz bardziej się rozluźniałem. Siada na mnie okrakiem, chcę na nią patrzeć, tak mało mam okazji cieszyć się jej nagością. Miłe ruchy w górę i w dół, nadziewała się z wyczuciem. Przytulenie, dwa nagie ciała splecione w jedność. Samochód nie jest za wygodny i nie pozwala rozwinąć skrzydeł, ale widok rozstawionych nóg, uniesionych pod dach, odsłaniający jej nagie ciało sprawiał mi radość. Jej ciało jest piękne. Stopa przy mojej szyi, którą oświetlał blask nocy, okrągłe piersi, twarz i zamglone oczy, pupa i rozkosz między nogami, w której penis porusza się w tą i z powrotem. Przyjemnie było widzieć ją na boku i penetrować jedną ręką pupę, a drugą masować łechtaczkę.  Chciałoby się nie kończyć, niech ta chwila trwa w nieskończoność.

     Po wszystkim chwilę leżymy, nie chcę uciekać, ale obowiązki czekają. Tyle bym jeszcze chciał zrobić, pobawić się jej brzoskwinką, wziąć w usta łechtaczkę, wsadzić język głęboko i wylizać wszystko dookoła. Gładzić każdy kawałek skóry. Dać od siebie więcej niż ona by była w stanie przyjąć. Głowa na moim ramieniu i splecione usta. Brakuje kocyka, słońca, plaży i morza, na które moglibyśmy spoglądać. Szum fal pasowałby do sytuacji.

     Potem zaczęlibyśmy od nowa.


Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *