Opętanie
Wracam do domu, myślę o niej. Kolejne obrazy przeskakują w mojej głowie. Dotyk, splecione dłonie, zapach, pocałunek na schodach, przytulenie przy biurku, pocieranie penisa, zbliżenie od tyłu, ręce na piersiach. Próbuję się obudzić, skupiam się na drodze. Czytam SMSy, śmieję się sam do siebie. Znowu jestem w transie.
Wchodzę do domu, muszę się chwilę zdrzemnąć przed wyjazdem na piłkę. Krótki sen na jawie. Kochamy się bez pośpiechu, powoli, namiętnie. Budzę się ze wzwodem. Idę do łazienki umyć fiuta, jakbym miał nadzieję, że dziś się jeszcze coś wydarzy.
Podwożę syna i jednocześnie rozglądam się za miejscówką dla nocnych schadzek. Wypuszczam go, a sam okrążam okolicę w poszukiwaniu ustronnego miejsca. Przy basenie trudno zaparkować, odpada, chociaż o tej porze zwalniają się miejsca. Może pobliski market, nie wiem czy nie za daleko. Pizza Hut, zamknięty parking. Jest! Tak blisko, że też od razu nie zobaczyłem tego miejsca. Mała uliczka na głównej krzyżówce. Ciemno, spokojnie, bez zgiełku, są jakieś krzaczki, miejsce akurat na dwa samochody, jakby czekały na nas od lat. Romantycznie.
Teraz tylko zsynchronizować zegarki i wyjadę na chwilę zapomnienia.

Komentarze
Prześlij komentarz