Filtr seksualny
Nawet dzisiejszy, poranny seks z żoną był bez polotu, jakby z obowiązku. Ale jak tylko przypomniałem sobie czarne rajstopy i przebijający się różowy lakier na jej paznokciach u stóp, które leżały na desce rozdzielczej, doszedłem błyskawicznie. Co chwila podwijane nogi, których górna część ledwo zakrywana przez zwiewną sukienkę odsłaniała co nieco, nadawały jej młodzieńczego, frywolnego charakteru. Przypominało to obraz dziewczyny siedzącej na łące, lekko powiewający wiatr, poruszający jej włosy i słońce, które oślepia, nie dając przyjrzeć się dokładniej sielskiemu widokowi. Gdyby nie towarzystwo z tyłu, dołączyłbym z chęcią potarzać się w sianie. Sięgnąłbym ręką między nogi i zanurzył palce głęboko do wilgotnego wzgórka, a potem spijał soki z językiem smakującym delikatnie, ale stanowczo. A po wszystkim gładził bym całe ciało źdźbłem trawy ciesząc się widokiem upojenia.
Zaczyna się ze mną dziać coś dziwnego, tęsknota połączona ze złością. Wyobraźnia wariuje, nakręcając uczucie zazdrości coraz częściej. Nawet nie wiem czy chcę seksu, chyba bardziej zależy mi na przytuleniu i przebywaniu w objęciach, które daje mi spokój i ulgę.
Jednego się boję, osoby od których się uzależniam, szybko odchodzą.

Komentarze
Prześlij komentarz