Czuję się jakbym w końcu dojrzał. Nie ciągnie mnie już do głupot, chociaż ostatnio dużo fantazjuję o koleżance z pracy, doprowadzając się do wieczornego samogwałtu. Nie mam ochoty spotykać się z byłą, mimo coraz częstszej korespondencji. Nie chcę już nauczycielki, ani spotkań portalowych. Nawet nie ciągnie mnie do przyjemności w toalecie firmowej. Zależy mi za to na uśmiechu, przytuleniu, dotyku i radości wywołanej obecnością ludzi, z którymi dobrze się czuję. Może to tylko chwilowa zaduma wywołana odchodzącymi osobami. Uświadomiłem sobie, że czas mija, ludzie z którymi przeżyłeś coś wyjątkowego znikają, zostają tylko w pamięci miłe chwile i łezka kręcąca się w oku. Chciałoby się wrócić do przeżytych, ale już zapomnianych stanów, dotyku, fali uczuć i miłych dreszczy wyzwolonych przez chwilę zapomnienia.
Może to nadchodząca małymi kroczkami starość. Inaczej już patrzę na świat. Chciałoby się powiedzieć wszystkim, że się ich kocha, ale nie erotycznie, tylko z szacunkiem i przez dotyk. Ludzie jednak boją się dotyku, budują przez lata barierę nie do przedarcia, w obawie pokazania słabości. A jak inaczej oddać drzemiące w nas uczucia jak nie przez przytulenie? Chciałoby się komuś rzucić na szyję z odwzajemnieniem, swobodnie i bez wstydu, wiedząc że ta druga osoba też tego pragnie.
Nie ma nic wspanialszego, niż druga połówka przy której możesz być sobą.
Komentarze
Prześlij komentarz