Anal w busie czyli szczęśliwe zakończenie integracji
Bale integracyjne mają to do siebie, że duża część osób jest w stanie pokazać swoje wnętrze. Ujawniają się skryte marzenia, pragnienia, a najbardziej zamknięte osoby zaczynają mówić o sobie.
Tym razem chciałem zachować rozsądek. Wytańczyć się z osobami, których już nie będzie. Mniej alkoholu, więcej trzeźwego spojrzenia na otoczenie. Wszystko wskazywało na to, że będzie normalnie. Byłem lekko przytłumiony, zaczynałem upijać się na smutno. Muzyka nie do końca mi odpowiadała, a dodatkowo usłyszałem od jednej z koleżanek, że odchodzi. I w tym przypadku można było zobaczyć dobroczynny wpływ integracji. Osoba zamknięta w sobie, z wyraźnym problem pokonywania bariery bliskości, wypłakuje ci się w ramię, a przy dalszych okazjach wtulająca się w ciebie, dająca buziaki i dziękująca za wszystko. Zmianę podejścia do mojej osoby było i tak widać przy każdej nowej imprezie. Wczoraj była kulminacja i gdybym nie był z kimś innym, pewnie skończyło by się czymś więcej. A taniec z pozostałymi osobami? No cóż, tak długo czekałem na odpowiednie kawałki, aż skończyła się zabawa i trzeba było wracać z powrotem.
Alkohol zrobił swoje, hamulce puściły, nie liczyło się czy ktoś patrzy i jakie będą tego konsekwencje. Najpierw ssanie kutasa na dworze. Doszedłem, choć nie chciałem. Myślałem, że już potem nie dam rady. Ale było dobrze, zachciało mi się znowu i próbowałem się pokochać gdzieś w okolicach zaparkowanych samochodów. Odmowa zakończyła igraszki.
W powrotnym busie już było dobrze. Siedzieliśmy z przodu, zgaszone światło, część pracowników spała, cześć rozmawiała, a my kontynuowaliśmy wzajemne pieszczoty przykryci marynarką. Po informacji, że dostała okresu i mogę jej tylko wsadzić w tyłek, długo nie chciałem czekać. Ułożyliśmy się na łyżeczkę, zsunąłem rajstopy odkrywając pupę i wszedłem w nią na ślinę. Przydałby się żel, byłoby dużo lepiej. Ale w miarę wykonywania ruchów czułem coraz luźniejsze i przyjemniejsze wejścia. Żałuję, że nie mogłem dojść, bo czułem ciągle niedosyt. Już byłem tak napalony, że nie zastanawiałem się czy ktoś patrzy, przekręciłem się mocniej na nią i doprowadziłem się na granicę wytrysku.
Po wyjęciu i próbie zaśnięcia, drażniła się jeszcze długo. Z jednej strony chciałem odpocząć, z drugiej ciągle mnie nakręcała. Rajstopy, piersi, stopy, pieszczenie ucha, szyi i sutków. Dawno nie miałem takiej porcji doznań. I ta piękna pozycja z podwiniętymi wysoko nogami, odsłaniająca krocze. Do tego odsłonięty dekolt. Chciałoby się spenetrować ją głęboko i namiętnie.
Ten obrazek zostanie na długo.

Komentarze
Prześlij komentarz