Weselne igraszki
Pierwsze co mi przeszło przez myśl, to to że poznam mnóstwo nowych dziewczyn, z którymi będzie można poflirtować. Wyobraźnia zaczęła pracować, więc od razu z rana poszedłem zrobić sobie dobrze, by mieć trzeźwiejszy umysł. Ulga, zrobiło się lepiej. Szybki wypad z żoną na dwie godzinki na plażę i kąpiel w zimnej wodzie miało dodatkowo schłodzić temperament. Na nieszczęście położyliśmy się obok sexy mamy. Niby trójka dzieci, a ciało jak u młodej łani. Albo dobra genetyka, albo operacje plastyczne. Piersi nieproporcjonalnie duże w stosunku do szczupłego ciała, można by rzec, że się wylewały ze stanika, ale jednocześnie były jędrne. Nie było osoby, która przechodząc obok, nie zawiesiła oka na tych krągłościach. Sam nie mogłem oderwać wzroku, razem z żoną.
Po powrocie do hotelu wzięliśmy prysznic i szykowaliśmy się do wesela. Próbowałem dobrać się do żony po tym jak syn wyszedł się pobawić. Spławiła mnie jednak, nie zamierzając się "brudzić" tuż przed wyjściem. Wiec na weselu czekałem z niecierpliwością na powrót do pokoju, by dać upust potrzebie gwałtu. Wokoło same laski z cyckami na wierzchu i tyłkami wystającymi spod spódnicy. Wysokie szpilki, przyklejane rzęsy, opalenizna. Dostałem oczopląsy, a ślina ciekła mi kącikami ust. Wgryzłbym się w co drugie mięsko.
W końcu koniec imprezy, alkohol przyjemnie krąży w żyłach, wzrok zamglony, jest chęć zrobić coś więcej, ale czuję, że nie mam sił. Trzecia rano, prysznic, kładę się obok żony i próbuję pieścić, oboje stwierdzamy, że nikt nie da rady, choć penis stoi gotowy do akcji, zwłaszcza że noc jest parna.
Próbujemy zasnąć przy kończących się okrzykach weselnych. Już prawie śnię, gdy zaczynam czuć rękę żony na moim penisie. Delikatne ruchy i gładzenie poniżej, krew zaczyna szybciej krążyć, budzę się do życia. Przekręcam się na łyżeczkę i zaczynam pieścić jej piersi, zataczając kręgi, omijając centrum, by w końcu przejść do sutków gdy są już sterczące. Ocieram się coraz mocniej o jej pośladki, co chwila łapiąc je ręką. Jestem gotowy, ona już też. Odwracam ją na brzuch i ściągam majtki. Przekręcam pupę w stronę księżyca, który oświetla ją w całej okazałości. Rozchylam pośladki i przyglądam się jeszcze temu słodkiemu widokowi. Nic więcej nie robię poza pocałunkami obok, niech jeszcze chwilę poczeka z niecierpliwością. Zastanawiam się gdzie zacząć. W końcu wybieram, cipka poczeka, choć jest już wilgotna. Dziś druga dziurka ma pierwszeństwo. Najpierw delikatne liźnięcie po całości. Pośladki ściskam coraz mocniej i rozchylam by znów się przyjrzeć. Potem coraz intensywniej i przechodzę do muszelki. Czerpię ustami jak ze źródła rozkoszy, oplatając co chwila łechtaczkę. Chcę już wejść, ale daję jej jeszcze possać kutasa. Wiem, że to lubi jak jestem taki nabrzmiały. Za chwilę zdejmuję jej bluzkę, rozstawiam szeroko nogi i wsadzam najpierw powoli, potem coraz szybciej, by przejść w zdecydowane posuwanie. Zwalniam, lecz ona chce szybciej, więc pieprzę ją już na całego. Proszę by usiadła na mnie, mam dziś wyjątkową ochotę nacieszyć się jej piersiami. Chwytam je łapczywie jak niemowlak, masuję po całości i pieszczę językiem. Ona krąży biodrami, nabita na penisa, coraz spokojniej, nakierowując go na czuły punkt. Chwila charakterystycznego zatrzymania i krzyk rozkoszy. Jęczy jeszcze chwilę ujeżdżając mnie, a ja ciesząc się widokiem nagiego ciała eksploduję wewnątrz jej. Zasypiamy razem.
Siódma rano budzę się mimo zmęczenia. Przypominam sobie noc i idę uprawiać samogwałt do łazienki. Mogę znów spokojnie spać do dwunastej, by zrobić poprawkę po przebudzeniu pod prysznicem. Korzystając z dobrze namydlonej ręki, wyobrażam sobie jak wsadzam koleżance z pracy. Dochodzę szybko, to było dobre 24 godziny. Czuję spokój.
I tak sobie myślę, po co mi te wszystkie dziewczyny, skoro moja żona nie jest taka zła. W końcu w jakimś stopniu zna moje potrzeby i mimo wszystkich przeciwności losu nasze małżeństwo jakoś się ułożyło.

Komentarze
Prześlij komentarz