Przytulanie - wyznacznik relacji małżeńskich


      Często leżymy z żoną wtuleni w siebie, praktycznie codziennie i to po 20 latach wspólnego pożycia. To chyba dobrze, zważywszy na wszelkiego rodzaju zawirowania jakie przeszliśmy. Nie musimy za dużo mówić, taki dotyk koi nerwy, wycisza organizm. Głowa oparta na obejmującym ramieniu, wzrok obserwujący poruszające się drzewa lub postacie w telewizorze.

     Zastanawiam się, jak żyją inne małżeństwa. Często narzekałem na swoje, ale obecnie jestem na etapie pozytywnych wniosków. Nie ma osób idealnych, jeżeli będziemy szukać wad to je zawsze znajdziemy. Lepiej skupić się na plusach, pozytywnych aspektach życia. Czy inni mężowie też potrafią przyjść z pracy, ucałować żonę, złapać ją za piersi, klepnąć w tyłek, a potem jeszcze poleżeć chwilę razem? Nacieszyć się obecnością tej, którą wybraliśmy sobie za żonę? Czy inne żony są w stanie cieszyć się codziennym molestowaniem jak moja?

     Sama często mnie podpuszcza, lubi gdy chodzę napalony, a gdy przestaję ją łapać, wie że coś jest nie tak. Ma to swoje plusy i minusy. Po imprezach służbowych czy wyjazdach muszę stanąć na wysokości zadania. Po alkoholu wzmaga się u mnie popęd, więc pijany muszę ją wziąć bez ceregieli, nawet jeżeli niedawno pieprzyłem kogoś w parku.

     Ale tulenie jest najważniejsze. Świadczy o przywiązaniu i stosunku do drugiej osoby. To bardzo intymna cześć relacji międzyludzkich.

     Wypowiedzenie Kocham mową ciała.




Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *