Praca i kobiety
Gdy wróciłem do domu i zacząłem się żalić na brak motywacji do pracy, żona zaczęła mnie masować po kroczu, pytając czy na pewno o to chodzi. Syna na szczęście nie było. Położyliśmy się na przytulanie kontynuując pieszczoty. Wyjąłem go by mogła się nim zająć. Zrobiła mi intensywny masaż używając żelu Durex'a. I gdy już byłem nagrzany rozebrała się, a ja w nią wszedłem. Na początku delikatnie, a potem coraz intensywniej. Gdy krzyczała podczas orgazmu zalałem ją niestandardową ilością spermy, jakby eksplodował długo uśpiony wulkan. Uzbierało się tego przez dwa dni. Po wszystkim leżeliśmy nago i rozmawialiśmy dłuższy czas, jak za młodszych lat, gdy nie było jeszcze zbyt dużo obowiązków. Na koniec powiedziała: "I po co zmieniać pracę, jak można się poruchać!".
Jakby trafiła w sedno. Gdy pomyśleć dłużej, to tak naprawdę kobiety trzymały mnie tak długo w tej robocie. Sześć poważnych, długich relacji seksualno-miłosnych, niektóre prowadzone równolegle, w tym samym czasie. Wszystko po to by zabezpieczyć się przed straceniem rozumu, czyli para: miłość plus odskocznia. Niestety zazwyczaj to nie pomagało, wpadałem jak śliwka w kompot w falę uczuć nie do ogarnięcia. A potem płacz i zgrzytanie zębów. Potem oczywiście obietnice "nigdy więcej!". Do tego parę krótkich wybryków z częścią koleżanek i oczywiście wyjścia w przerwie obiadowej lub poranną kawę. Z jednej strony miłość dawała się we znaki i przynosiła cierpienie, z drugiej czułem, że żyję. Nie wiem czy bym cofnął czas. Wszystko przyczyniło się do zdobycia doświadczenia na różnych płaszczyznach relacji damsko-męskich.
Więc może kiedyś przekażę tą wiedzę synowi.

Większość ludzi w społeczeństwie doświadcza seksu o wiele rzadziej - czasem nawet miesiącami lub latami, a Ty jęczysz jak 2 godziny seksu nie masz?
OdpowiedzUsuńNie dwie godziny, tylko dwa-trzy dni. Miałem też dłuższe przestoje i żyłem. Jedna koleżanka powiedziała mi, że u kobiet im dłużej się nie uprawia seksu tym łatwiej to przeżyć. Do końca się raczej z tym nie zgodzę. Nie chodzi o jęczenie.... nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. Przy braku seksu popadam w dołek i tracę radość życia. To są naturalne potrzeby organizmu, jak oddychanie lub odżywanie. Mogę przykładowo nie jeść pieczywa i żyć... tylko co to za życie.
Usuń