Detoks seksualny czyli samoterapia


     Niedawno skończyłem czytać książkę coachingową i już w trakcie realizacji ćwiczeń w niej zawartych postanowiłem popracować nad sobą. Wstęp zapowiadał się pozytywnie, wypisanie swoich potrzeb i sposoby ich realizacji, a w późniejszym etapie próba znalezienia czynności lub elementów, które mogłyby zaspokoić większość z nich. Wyszło na to, że powinienem wybudować dom publiczny. Jestem już na tym etapie życia, na którym staram się być wyluzowanym i skupionym na pozytywach. Nie szukam dziury w całym, ale myśli krążą tylko wokół jednego.

     Biorę się więc za siebie, akurat żonie zbliża się okres, więc sprawdzę swoją silną wolę. Odcięcie od przygodnego seksu, małymi krokami odstawię nałóg przyzwyczajając organizm do normalnego życia.

     Poniedziałek rano - jest dobrze, w pracy bez seksu, z internetu nie korzystam, unikam bodźców pobudzających. Zresztą jestem zmęczony po wakacjach. Wieczorem też spokojnie, mały onanizm na dobranoc, muszę odespać wczorajszą podróż.

     Wtorek - jestem wyspany, organizm reaguje prawidłowo porannym wzwodem, z którym nic nie robię. W pracy lód w toalecie robiony z gracją przez koleżankę. To tylko niewinna pieszczota, forma przywitania się po krótkiej rozłące. Jest przyjemnie, to mnie uspakaja na trochę. Uwielbiam gdy tak klęczy przede mną bym mógł skończyć w ustach. Na odwyku też dostają niewielką porcję narkotyku. Nie mam więc wyrzutów sumienia. Po przyjeździe do domu od razu poprawiam samogwałtem.

     Środa - odzywa się moja dawna miłość. Akurat wtedy gdy się wyciszam. Z charakteru jest podoba do mnie, od słowa do słowa, pytaniami wzbudza wątpliwości bycia w stałym związku i chęć wzajemnego pocieszania. "Przypadkiem" wspomina, że biega co dzień o stałej godzinie. Znam ją na wylot, to zaproszenie na seks. A ona zna mnie, wie że "przypadkiem" przejadę samochodem obok niej. Odpalam szybko folder z pamiątkami, przeglądam jej zdjęcia, oglądam filmy, wspomnienia wracają. Pauzy w urywkach gdzie sperma wypływa jej kącikami ust. Skupienie się na fragmentach, gdzie jęczy bez kontroli podczas orgazmów. To była długa noc spędzona na zabawianiu się penisem.

     Czwartek - przestaję kontrolować swój rozsądek. Spuszczam się w toalecie firmowej z rana gdy wszyscy idą na zebranie, potem w południe i jeszcze wieczorem w domu. Zaczynam pisać do znajomych. Instaluję na nowo komunikatory, przeglądam portale randkowe. Odblokowuję ze wszystkiego nawiedzoną nauczycielkę w nadziei, że napisze. Nic nie dochodzi, chyba wreszcie zostawiła mnie w spokoju.

     Piątek - częste chodzenie na basen mnie nakręca, wszędzie widzę cycki, dupy i cipki. W saunie widok wilgotnych młodych dziewczyn powoduje brak logicznego myślenia. Wpatruję się bezczelnie w zarys ud tuż pod ręcznikami, widząc w wyobraźni odkryte nagie ciała. Wsadziłbym chętnie tam rękę. Sprawdzam czy mam dobrze przykryty wzwód. Z trudem się powstrzymuję przed próbą zagadania. Po powrocie nie interesuje mnie czy żona ma okres, muszę ją zgwałcić, jak nie wydymam kogoś to zwariuję.

     Sobota - nie mogę spać, wybieram się skoro świt na wycieczkę rowerem. Osiemdziesiąt kilometrów bez dłuższych postojów daje się w znaki. Przez weekend odchorowuję ból mięśni i stawów. Ledwo się ruszam, mam dwudniowy spokój.

     Środa - praktycznie nie śpię trzeci dzień, rano aż mnie trzęsie. Coraz częściej oglądam porno w pracy. Czuję się przytłumiony, bez życia, nic mi się nie chce, łapię doła. Koniec terapii, jestem zdrowy. To nie choroba, tylko potrzeby mojego organizmu, jak odżywianie lub oddychanie. Nikomu krzywdy nie robię dając upust swoim fantazjom.

     Napiszę do nauczycielki, spotkam się z nią ostatni raz, korzystając z tego że siedzi teraz w domu. Szybki wypad przed lub w trakcie w pracy wyjdzie mi na zdrowie.



























Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *