Wyzwolenie
W przypieczętowaniu własnej, niczym niepotwierdzonej teorii usłyszymy: "Szanuję się!". Czy aby na pewno? Może wręcz przeciwnie? Co znaczy szanować się? Powstrzymywanie się, gdy nasze ciało woła o dotyk, pocałunki i pieszczoty? Dawno niedotykane piersi czekają na łapczywe usta i wilgotny język smakujący sutki. Samotność między udami wypatruje męskości. A gdy już się pojawi, to co to za męskość. Dawno już zapomniane pożądanie. Aby szybciej, aby zrobić swoje. A gdzie delektowanie się każdym skrawkiem ciała? Gdzie szaleństwo i dreszcz wywołane niespodziewanym dotykiem? Zaskoczenie w każdej minucie pieszczot. Nie wiemy co i kiedy się wydarzy. Orgazm doprowadzający do utraty przytomności. To nie jest szacunek, tylko pogarda dla siebie samego. Hamujemy to co naturalne, co potrzebne do życia. Organizm pragnie czułości, bycia akceptowanym i seksualności bez skrępowania. Tylko wtedy czujemy się wolni i szczęśliwi. Jesteśmy sobą, bez ograniczeń i sztucznych nakazów.
Ale do tego potrzebna jest odwaga i świadomość siebie.

Komentarze
Prześlij komentarz