Seks - uniwersalne lekarstwo na złość


     Kiedy rozglądam się dookoła, widzę że wszędzie jest za dużo złości. Ludzie przepełnieni są pogardą do świata i osób bliskich. Negatywne emocje powodują, że udzielają się one wszystkim. I kiedy tak analizuję sytuacje życiowe stwierdzam, że odpowiedzialny jest za to seks, a raczej jego brak. Nie na darmo mówi się, że ta czy ten "jest niedoruchany", albo że "brakuje jej bolca". Udana noc lub poranek, umieszcza na twojej twarzy uśmiech na cały dzień. Euforia po dobrym orgazmie działa jak zioło, odcinając cię od problemów przyziemnych.

     Najtrudniej o to w małżeństwie, kiedy każdy gest znany jest na pamięć. Podchody nie dają już takiego efektu jak kiedyś. Jak mówi moja znajoma: "Ja to wiem, kiedy mój mąż będzie się do mnie dobierał, bo zazwyczaj wcześniej idzie się kąpać i woła, że już idziemy spać." Jak rozbudzać przez lata tą samą osobę? Krąży opinia, że po ślubie kończy się seks i że to wina kobiet. Myślę jednak, że problem nie leży w kobietach, tylko w facetach, którym brakuje fantazji. Widzę to nawet po sobie. Jeżeli zaczynam miziać bez polotu to wiadomo, że do niczego nie dojdzie, bo i dlaczego? Lepiej uderzać znienacka, żona ma się czuć zaskoczona. I najważniejsze, jeżeli facetowi się chce, to nie powinien się patyczkować, po prostu podejść pewnie i zrobić co trzeba.

     Tak jak po weekendowej kłótni, wszedłem do sypialni i zwyczajnie ściągnąłem majtki żonie, by za chwilę w nią wejść. Akcja była szybka, bez dłuższego namysłu. Przy takim seksie, człowiek może się wyżyć ze złością. Orgazm gwarantowany, a co za tym idzie zgoda na dzień następny. Albo dziś gdy naszła mnie ochota, to nie zachowywałem się jak nieopierzony kurczak. Tylko złapałem ją pewnie, pocałowałem po czym wsadziłem penisa w usta. Najpierw trzymałem jej głowę obiema rękoma wchodząc głębiej, by za chwilę zdjąć jej majki i pieścić palcami między pośladkami. Potem zwrot akcji na 69 w ramach odwzajemnienia i za chwilę pozycja klasyczna z uniesionymi do góry nogami. Pchnięcia coraz szybsze i głębsze, widzę że zaraz dojdzie. Chce na mnie usiąść, bo tak osiąga najlepsze orgazmy. Odrobina ujeżdżania, wytrzymuję i dochodzimy razem.

     A wszystko to pewnie dlatego, że po pracy pomalowałem płot, przy przyglądającej się z podziwem sąsiadce.....osobisty robotnik do zadań specjalnych.

Komentarze

  1. No, nie mogę zaprzeczać. Możemy siebie nazywać inteligentniejszymi istotami, wyższymi od zwierząt. Ale potrzeby to potrzeby i fizyczność wraz z wszelkim erotyzmem i na końcu z orgazmem jest lekarstwem na wiele dolegliwości. A rutyna to wróg numer jeden. Co do ponoszenia winy, wydaje mi się, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni powinni podchodzić do sprawy z inicjatywą i pewnością. Każde przecież może zacząć odrobinę nietypowo, z fantazją.

    Miło się czytało, pozdrawiam i wkrótce wrócę po więcej.
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też jesteśmy zwierzętami, tyle że bardziej świadomymi swoich zachowań i potrzeb. I ta świadomość niestety wzbudza w nas niepotrzebne wyrzuty sumienia, ograniczając realizację potrzeb. Czy ktoś uprawiający seks poza domem jest gorszym ojcem lub matką? To raczej ktoś kto wie czego potrzebuje.

      Usuń
  2. Ktoś uprawiający seks poza domem - owszem moze i wie czego chce, ale świadomie rezygnuje z domu na rzecz tego co poza nim. Jeśli dobrze się z tym czujesz, to na nic dyskusje i rozmowy na temat wartości małżeństwa, które dla Ciebie jest tylko "zabawą w dom". "fanaberią", w końcu "niczym"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzuty sumienia są, nie przeczę. Akurat pełnowartościowy dom jest dla mnie ważny, w przeciwnym razie już byłoby po rozwodzie. Powiedziałbym nawet, że ostatnio jest bardzo dobrze. Według mnie wyznacznikiem relacji w domu jest właśnie seks, którego ostatnio w moim zaciszu domowym nie brakuje. Żona uśmiechnięta i zadowolona, a i mi przez ten uśmiech chce się starać być lepszym. Koło się zamyka, perpetum mobile szczęśliwości....a wszystko przez napalenie wywołane przygodami poza domem.

      Usuń
    2. I uważasz, że to uczciwe zachowanie wobec tych wszystkich Pań? Jesteś uczciwy dla nich? Dla siebie? Odpowiada Ci takie rozdarcie? Dwa życia? Tajemnice?

      Usuń
    3. W większości przypadków nie jest to uczciwe, ani dla nich, ani dla mnie. Nie chcę ich oszukiwać i robić nadziei. Trudno to wyjaśnić. Czasem gdy pojawia się zwierzyna, budzi się we mnie czarna strona moralności. I tak jest lepiej niż kiedyś, bo staram się nie tracić rozumu. Najpierw rodzina, potem przyjemności, bez kombinowania i oszukiwania. Czy ktoś jest w stanie się powstrzymać, gdy na horyzoncie jest spełnienie fantazji?

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *