Seks pamięć


     Osoba, z którą zdarzyło Ci się przespać lub mieć jakikolwiek kontakt seksualny, zazwyczaj zaczyna wyglądać inaczej. Nagle dostrzegasz wcześniej niewidziane szczegóły, wzrasta atrakcyjność i wytwarza się więź emocjonalna. Kiedyś usłyszałem, że mam spermę w mózgu. Coś w tym jest. Fala erotyzmu zalewa zwoje myślowe, nie pozwalając myśleć logicznie. Twoje myśli krążą wokół jednego. Chwilowa ulga przychodzi po orgazmie. Co z tego, skoro za chwilę chcesz przekraczać następne bariery.

     W piątek rano kolejny lód w toalecie. Lubię patrzeć na usta oplatające pulsującego penisa w chwili eksplozji, ale to za mało. Wolisz salę konferencyjną, przekręcony klucz, ręce oparte o blat i posuwanie od tyłu. Dłonie przytrzymujące kark, by pchnięcia były mocniejsze, a za chwilę obie na piersiach, by kolejno przejść między uda. Na koniec spust na twarz i ssanie do końca.

     Hamulec bezpieczeństwa jest, wynikający trochę z doświadczenia, a trochę z nadziei i tęsknoty za tym co już nie nastąpi. Brakuje okazji, czasu i zwykłej chęci. Zostaje żona, z którą dziś dochodziłem,  znów mając wizje. Naprzemiennie, ostatnie chwile wyuzdania firmowego, a przy finale biodra w czarnej sukience i buty w panterkę.


Komentarze

  1. A co jeśli któraś z Twoich "koleżanek" wybierze się z wizytą do Twojej żony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest największy problem tych sytuacji. Już się tak zdarzyło. Ale nigdy nie rozumiałem co takie osoby chciały osiągnąć? Przecież takie zachowanie nie spowoduje, że będą mniej samotne. Rozumiem, że czasem może je boleć taka sytuacja, ale idąc do żony krzywdzą masę przypadkowych, niewinnych ludzi. Rozbijają małżeństwa krzywdząc przy okazji dzieci, współmałżonków i wszystkich z rodziny. Takie zachowania tłumaczą dlaczego są samotne. W chwilach kryzysu nie patrzą na konsekwencje swoich czynów. Poszkodowani są wszyscy poza osobą, którą "koleżanka" chciała ukarać. A facet, który "bzykał" na boku, będąc rozwiedziony będzie miał pełną swobodę żeby "bzykać" bez ograniczeń, tylko już bez obecności "koleżanki", która "dała mu wolność".

      Usuń
    2. Mam wrażenie, ze w tej całej sytuacji nie zauważasz tego, że to Ty jesteś jej sprawca i to Ty ponosisz największą winę za to co się stało - nie zona i dziecko, nie koleżanka... Ty sie oczyszczasz z zarzutów. Nie bierzesz pod uwage niczyich uczuć, tylko swoje własne OD-czucia.

      Usuń
    3. Kto jest mordercą, ten co pociągnie za spust, czy ten kto dał broń? Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Rodziny nie krzywdzę. Zranione osoby krzywdzą przeważnie nie tych co trzeba, niewinnych całej sytuacji.

      Usuń
    4. I jeszcze jedno. Przez ostatnie ponad pół roku powiedziałbym, że moje małżeństwo rozkwitło, właśnie przez sex przygody. Chodzę przez nie napalony , więc bzykam żonę kiedy popadnie. Właśnie ją przeleciałem, a potem jeszcze zrobiłem palcówkę..... dzięki temu jest szczęśliwa i uśmiechnięta. Bo czego więcej w domu do szczęścia potrzeba?

      Usuń
  2. To jest oszukiwanie samego siebie - gdyby nie sex-kolezanki, które Cię napalają nie dotknąłbyś się do żony, albo robił to z obowiązku. Odpowiada Ci życie w takim zakłamaniu?
    Uważasz, że Ty nie krzywdzisz nikogo? Dopuszczając do takiej sytuacji, że koleżanka może przyjść do Twójej żony w każdej chwili krzywdzisz całą rodzinę, nie ona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 20 latach bycia razem, trudno jest utrzymać wysoki poziom podniecenia, bez wprowadzania dodatkowych bodźców. Dodatkowo, nie wszystkie fantazje są spełniane. Dlatego np. prostytucja istniała, istnieje i będzie istnieć. Gdzieś mężczyźni muszą realizować swoje potrzeby. Kobiety podobnie, to jest taki sam odsetek. Jak nie prostytucja, to romans.

      W którym dokładnie momencie krzywdzę rodzinę, nikomu nie robię nadziei, staram się przynajmniej ostatnio stawiać sprawę jasno. Rodzinę to można skrzywdzić jeżeli stawia się romans ponad obowiązkami domowymi. A ja już staram się nie kombinować. Mógłbym nocować u kilku, pokusa jest wielka, ale staram się myśleć trzeźwo. Jeżeli przy obopólnej zgodzie skorzystam na boku, od czasu do czasu to nikomu nic złego się nie dzieje.

      Usuń
    2. Bez komentarza. Ręce opadają...

      Usuń
    3. Może i trochę się oszukuję, ale i tak będę twierdzić, że to kochanki, które idą do żon postępują najgorzej. To one powodują że dochodzi do rozwodu a tym samym tragedii rodziny. Czy takie kobiety nie są świadome sytuacji? Co chcą osiągnąć?

      Usuń
    4. Spotykając się z kochankami powinieneś przewidzieć wszystkie konsekwencje takiego układu, począwszy od wizyty u żony żeby zniszczyć Ci życie a skończywszy na wrobieniu Cię w dziecko...

      Usuń
    5. Postanowiłem stawiać sprawy jaśniej. Na razie mam koleżankę w pracy z podobnym podejściem do życia, więc mam nadzieję że pozwoli mi to nie wplątywać się w niebezpieczne znajomości.

      Usuń
    6. Słuchaj, kobieta to troche skomplikowana istota :) Nawet najbardziej fajna koleżanka, najbardziej życzliwa może zamienić się w bestię. Wystarczy jedno nie takie słowo, jeden nie taki gest, kłótnia w domu, gorszy dzień, napięcie przedmiesiączkowe i zmienia się w mściwą sukę, która niczym taran niszczy wszystko co się znajdzie na jej drodze i jeszcze czerpie z tego satysfakcję... Wydaje mi się, że jesteś trochę naiwny i łatwowierny...

      Usuń
    7. Wiem, że kobiety to wariatki. Brak logiki na każdym kroku. To co radzisz? Mam po jednym razie trzymać się z daleka?

      Usuń
    8. Radzę nie dopuszczać do tego pierwszego razu jeśli zależy Ci na rodzinie... Chyba, że Ci nie zależy, to weź rozwód i będziesz mógł robić sobie co chcesz i z kim chcesz bez obawy, że ktoś kogoś skrzywdzi...
      To, co teraz robisz to jest hipokryzja. Jak może zalezeć Ci na rodzinie, skoro bzykasz poza domem na prawo i lewo? Jedno z drugim się wyklucza kategorycznie!

      Usuń
    9. To jak z wszystkimi używkami. Alkohol jest zły w nadmiarze, ale mała popijawa od czasu do czasu nikogo nie krzywdzi ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *