Poranny lód firmowy
Od tego zawsze się zaczyna. Niewinne igraszki firmowe, nie mające na celu nic, poza zaspokojeniem egoistycznych potrzeb. Najpierw zwykłe pocałunki, potem delikatne pieszczoty, by w końcu przekroczyć granicę rozsądku i dobrego smaku. Wszystko zaczyna się od przypadkowego dotknięcia, nieświadomości bodźców wpływających na reakcję ciała. Chcemy więcej i więcej. Sex w biurze, w toalecie, na parkingu. Przestajemy myśleć. Krew odpływająca z mózgu do narządów odpowiedzialnych za przyjemność, odcina logikę zdroworozsądkową. Wpadamy jak śliwka w kompot, zostajemy wciągnięci w seksualny wir, prosto w ciemność, aż w końcu dochodzi do tragedii.
I tu, jak najszybciej trzeba powiedzieć stop. Nie podsycać, nie kombinować, nie stawiać seksu ponad obowiązki rodzinne. Chętnie by się pojechało "na śniadanie", by móc spenetrować bez stresu wszystkie zakamarki ciała. Odwzajemnić się, na ile pozwala czas.
Ale doświadczenie mówi NIE.

Komentarze
Prześlij komentarz