Nadzieja kochanki czyli seks bez ograniczeń


     Zastanawiam się często co myślą sobie samotne kobiety, gdy zaczynają spotykać się żonatymi facetami. Pomijam kilka znajomych spotykających się tylko na seks. Co nimi kieruje? Nadzieja czy zwykła głupota? Ile można mieć w sobie naiwności by wierzyć, że ktoś porzuci żonę, po to by znów się żenić. Oczywiście zdarzają się takie przypadki, ale to są wyjątki w gąszczu wszystkich zdrad. Trzeźwo myślący mężczyzna zdaje sobie sprawę z całej sytuacji. Wie, że początki są zawsze gorące, by powoli przeszło wszystko w rutynę, nudę i zapomnienie. Gorzej gdy jego mózg całkowicie wypełni się spermą. Potrzebne jest doświadczenie i silna wola, by przerwać wszystko w odpowiednim momencie. A może zwykłe skurwysyństwo i serce z kamienia.

     Kiedy taka kobieta pełna nadziei zakochuje się w Tobie, zaczynasz czerpać pełnymi garściami z jej seksualności, wyciskając ją jak dojrzałą cytrynę. Jesteś w stanie wprowadzić ją na wszystkie poziomy zboczenia i perwersji. Problem pojawia się gdy taka "ofiara" traci rozum i próbuje nabrudzić ci w życiu. Czy taka osoba nie zdaje sobie sprawy z tego, że rozbijając rodzinę najbardziej skrzywdzi osoby niewinne, dzieci i nieświadomą wszystkiego żonę? Sama zaś nic na tym nie zyska, bo dalej będzie samotną, nieszczęśliwą kobietą.

     Z nauczycielką robiło się naprawdę gorąco, już nie wiedziałem co wymyślić by się odczepiła. Ciągle podjeżdżała pod pracę namawiając na seks. Wymyśliłem opowieść, że wolę facetów, stąd ciągoty do trójkąta, seksu analnego i kłopoty w małżeństwie. Uwierzyła, a przynajmniej mam taką nadzieję. Mimo to chce kontynuować znajomość, wchodzić w trójkąty i próbować nowych rzeczy.  Na uczelni, podczas zajęć, ocierając się co chwila, przyjmując perwersyjne pozy, macając mnie co chwila i rzucając dwuznaczne teksty, tak mnie nakręciła, że sam zaproponowałem wspólne wyjście do toalety. Nie miałem już sił się bronić. Przynajmniej staram się do niej nie pisać, by więź się nie umacniała.

     I gdy tak się bronię, by być dobrym mężem, żona wyskakuje z kłótnią bez powodu. Teraz jedyne o czym myślę, to podjechać do niej jutro z rana lub wyrwać się z pracy na odwiedziny. Siedzi cały tydzień w domu i namawia mnie na pogadanie o moim "gejostwie". A ja dobrze wiem, że chce mnie ujeżdżać. Szuka tylko pretekstu. Zresztą jej ostatni tekst, że chce bym ją wziął brutalnie tylko to potwierdza.

     Nie chcę ale muszę, mając przed oczami jej szeroko rozstawione nogi z uniesionymi stopami do góry i kołysające się piersi. Podjadę tylko na chwilę, by złapać ją za włosy i wsadzić jej w tyłek, posuwając ją jak najmocniej mogę. Potem na stojąco przed moim ulubionym lustrem. Na koniec brutalne gwałcenie w usta, by dojść na jej twarzy.







Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *