Ssanie na szkolnym korytarzu


      Chciałem być grzeczny, a wyszło jak zwykle. O ile powstrzymałem się przed przyjechaniem na śniadanie do nauczycielki, o tyle na uczelni było już gorzej. Ocieranie się przy byle okazji i teksty nawiązujące do jednego, nie dawały szansy na przetrwanie w spokoju. Tym gorzej, że żona mnie rozgrzała z rana, zostawiając na pastwę losu bez finiszu. A już myślałem, że to była jednorazowa przygoda, w końcu nie odzywała się od ostatniego razu. Czułem się jak kawałek wykorzystanego mięsa. Zastanawiam się czy to ja sobie ją upolowałem, czy to ona tak naprawdę była myśliwym.
     Dziś za to poziom ilości SMS-ów sięgnął zenitu. Nie wytrzymałem. Poszliśmy piętro niżej, do wnęki nauczycielskiej, gdzie nie było ludzi. Zaczęliśmy się całować. Podwinąłem jej bluzkę i zsunąłem stanik. Dwoma rękoma złapałem za pośladki, chcąc dostać się do wnętrza, ale usłyszałem, że ma jeszcze okres. To po co mnie nakręca skoro jest taka sytuacja? Chce się nade mną pastwić? To nie mogło tak się skoczyć. Wyjąłem penisa i kazałem jej ssać. Z początku się wahała, a nawet chciała mnie zostawić, pytając czy jestem normalny. Powiedziałem, że jestem nienormalny i żeby skończyła to co zaczęła. Kucnęła w rogu i zaczęła ssać. Byłem tak napalony, że długo nie trzeba było czekać, bym zachlapał całą ścianę i podłogę. Wciągnąłem spodnie i poszliśmy na wykład.
     Takie sytuacje działają jednak na człowieka, bo za chwilę moje myśli znów zaczęły krążyć wokół jednego. Przypomniałem sobie lustro w jej pokoju i chyba znów bym chciał oglądać siebie w akcji. Na przerwie musiała być powtórka z rozrywki, bo wzwód bym uciążliwy. Tym razem nie protestowała, poddawała się moim zachciankom. Kiedy siedziałem na korytarzu przy zgaszonym świetle, usiadła tyłem i ocierała się jak striptizerka, tańcząc pośladkami na moim nabrzmiałym kroczu. Moje ręce krążyły na jej piersiach, znów ją rozbierałem. Zsunąłem spodnie i wyjąłem penisa. Stałem tak przed nią gotowy, gdy nagle usłyszałem jak ktoś wychodzi z pokoju. Jak tylko zdążyłem założyć spodnie usłyszałem "Ooooo Dzień Dobry" i zobaczyłem ten wzrok Pani Profesor, który mówił sam przez siebie.
     Teraz nie daje mi spokoju, chce żebym do niej przyjeżdżał na przyjemności. Z jednej strony powiedziałem nie, po to by się nie wkręcić, ale z drugiej wiedząc, że jest podatna na wszystkie moje zachcianki, szkoda tracić okazję. Przetestowałbym ją na wszystkie sposoby. Znowu idę złą drogą, będę smażył się w piekle.
     Jedyny plus jest taki, że ponowne wciągnięcie się w falę wyuzdanego, zwierzęcego erotyzmu powoduje zanik tęsknoty i wyższych uczuć. W końcu podobno kocha się tych, z którymi najczęściej się sypia.

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *