Obiecanki cacanki czyli ostatni sex z nauczycielką


     Wczoraj to już ostatni raz. Musiałem obejrzeć się w lustrach i przetestować pewne elementy. Na uczelni było spokojnie, ale kiedy ją odwoziłem, zaczęła badać moje reakcje na dotyk. A to gładziła mnie po karku, a to po uszach, pytając co chwila czy tak lubię. I nie chodzi tu o erotyzm i masowanie kroku w czasie jazdy, ale o zwykłe przyjemności wywołujące ciarki na ciele. Nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś gładził mnie po uszach. Było mi tak dobrze, że prawie usnąłem prowadząc. Nic nie mówiłem, tylko mruczałem potwierdzająco na zadawane pytania. Moje ciało tak się zrelaksowało, a umysł uspokoił, że aż krew napłynęła do członka stawiając go na baczność. Miałem nie wchodzić, ale satysfakcja z gładzenie mnie po ciele i obraz tego co chciałem ujrzeć w lustrze zwyciężyła. Tylko na chwilę.

     Cały stres uleciał, nie tak jak ostatnio. Nawet nie przeszkadzały mi wydobywane przez nią dźwięki i spazmy, których dostawała gdy wsadzałem jej już z całym impetem. Obejrzałem wszystko z każdej strony. Ssała mi będąc wypiętą centralnie do lustra, już nie tak delikatnie, tylko z wyczuciem, raz wolno, a za chwilę łapczywie. Wykonywała instrukcje jak wzorowa uczennica, nie protestowała.  Potem delektowałem się jej widokiem, gdy była w rozkroku. Raz nogi szeroko, tak by potwierdzić obraz cipki, który zapamiętałem z poprzedniego razu, a za chwilę na moich ramionach. Ruchy powolne i delikatne, a za chwilę pieprzenie z całej siły.

     Jedyne czym mnie zaskoczyła, to tym, że nie potrafi poruszać się na jeźdźca, nie wiedziała co ma robić gdy kazałem siąść jej okrakiem. Myślałem, że to ulubiona pozycja kobiet. Mogą przecież wtedy kontrolować całą sytuację. Szkoda, bo to właśnie chciałem obejrzeć najbardziej. Widzieć falujące biodra na nabrzmiałym penisie, zanurzającym się między rozchylone przez moje dłonie pośladkami.

     Finalnie okazało się, że nie lubi finiszu w ustach i głębokiego gardła, bo co chwilę się dławiła. Ale o tym dowiedziałem się po. Wcześniej kazałem jej wystawić język i pocierać nim wędzidełko. Za chwilę wsadziłem go głębiej i zacząłem dochodzić próbując nie krzyczeć w ekstazie, tak by zalać jej gardło spermą. Nim się obejrzała miała w ustach z wiadro nasienia, tyle się tego uzbierało i mało brakowało, a zwymiotowałaby na łóżko. Wypluła wszystko i pobiegła do łazienki powstrzymując się przed odruchami wymiotnymi.

     Dlaczego nie chcę tego kontynuować? Bo nie mam ochoty już kombinować w życiu i stresować się niepotrzebnie. Wracając do domu, miałem wrażenie, że nie pozbyłem się zapachu cipki na swoich dłoniach. Do tego trzeba udawać, że się dobierasz do żony mimo bolącego, zajeżdżonego członka, tak by stworzyć pozory normalności.

     Jedyne co bym powtórzył to masaż uszu i pośladków.















Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *