Złe żony - zakazany owoc
"Tylko chwilę pobzykamy" - mówimy sobie w duchu. "To tylko zdobycz, z braku laku i kit dobry", "Poćwiczymy flirt, poczujemy się panem sytuacji", "Ale ze mnie ogier". A potem płacz i zgrzytanie zębów. Cipki uzależniają, kutas w ustach jeszcze bardziej. Delikatna skóra na piersiach i pośladkach, które z taką lubością ściskamy, dodają smaku. Trzeba mieć duże doświadczenie jak długoletni badacz używek, by nie wpaść w sidła. Spróbować tak, smakować dłuższy czas nie. Bez względu na to jak jest dobrze, uciekać lub szukać kilku alternatyw.
Jeżeli chcesz znaleźć idealną żonę, to pod żadnym pozorem nie możesz zaczynać od seksu. To ma być Twój przyjaciel, bratnia dusza, człowiek do rany przyłóż. I tu zaczynam przyznawać rację kościołowi, seks przedmałżeński to zło. Kobieta to szatan w pięknej oprawie. To od nich pochodzi całe zło tego świata. Ledwo się pojawiła w raju, a wszystko legło w gruzach. Mogliśmy żyć szczęśliwie w raju, ale nie bo po co. Skusiliśmy się na zakazany owoc i straciliśmy wszystko. Teraz jest podobnie. Przez chwilę słabości tracimy dom, pieniądze i własną godność.
I ten zakazany owoc to najprawdopodobniej była soczysta brzoskwinia między udami Ewy.

Komentarze
Prześlij komentarz