Samochodowe igraszki
Świadomość, że ktoś Cię zobaczy, nakręca dodatkowo. I to co właśnie najbardziej lubię, to lód w czasie jazdy lub sex w ruchliwym miejscu. Tyle razy przejeżdżałem wolno obok autobusu by szerokie grono widzów mogło popatrzeć na falującą głowę niewiasty, którą wiozłem. Czy uśmiechanie się do obok stojących kierowców na czerwonym świetle, którzy z zaciekawieniem oglądali pokaz delektowania się moim penisem. Im większy ekshibicjonizm tym lepiej. Policja pukająca w szybę, straż miejska wlepiająca mandaty, czy ludzie udający, że pakują zakupy w samochodzie obok.
Minus takiego rozwiązania to ciągle pojawiające się plamy na tapicerce. Jeżeli ma się dzieci, na które można zwalić winę, to nie ma problemu. Gorzej gdy trudniej znaleźć wymówkę. Dlatego nierozerwalnym elementem powinien być wożony na stałe zestaw ręczników papierowych z tyłu i woda do czyszczenia, odświeżenia lub ewentualnego gaszenia pragnienia.
I gdy tak o tym piszę, przypominają mi się miłe chwile. Nie chodzi o sam akt kopulacji, ale o pożądanie i uczucia. O świadomość, że jest ci dobrze z tą drugą osobą, bez względu na warunki. Zaczynasz rozmawiać i nie wiadomo kiedy leżysz nago, wtulając się w ukochaną, z resztką konwulsji po przebytym właśnie orgazmie. Rozmowa i splecione dłonie. Zapach włosów i rozgrzanej skóry. Zerkanie sobie w oczy, pocałunek i słowo Kocham.
Wiem, że to głupie, ale chciałem zostawiać te plamy, pamiątkę po tym co było i już nie będzie. Teraz już nie mam żadnych pamiątek.

Komentarze
Prześlij komentarz