Zakazany dotyk
Chcesz ją dotknąć. Kiedy nie widzisz w niej tylko obiektu seksualnego a Boginię, jedyne o czym marzysz to być blisko. Czuć jej obecność. Boże! Błagam o choć jeden pocałunek. Jeszcze raz, taki odwzajemniony, żeby się upewnić, że to nie jednostronne. Niech skończy się ten brak powietrza kiedy nie ma jej obok. Długa przerwa, już wiesz że to Cię dopadnie, drgawki uzależnienia.
Tamta noc była przyjemna, choć liczyłeś na więcej. Czekałeś z niecierpliwością by wyjść jak najszybciej, by móc ją pocałować. Boże! Jakie to było przyjemne. Chcę tak cały czas. Ile to sprawia przyjemności. Jesteś twarzą w twarz. Patrzysz jej w oczy, czujesz oddech, skupiasz się na włosach, ustach i skórze, zapominając o reszcie ciała. Bo w tym wszystkim nie chodzi o to by iść dalej, chcesz zgłębiać kawałek po kawałku, uczyć się jej na pamięć. Chcesz zapamiętać każdy fragment jej skóry, by móc potem odtwarzać wszystko od nowa, przy zamkniętych oczach.
Za każdym razem czujesz więcej, za każdym razem jesteś bardziej łapczywy, bo wiesz już jak to smakuje. Więc bierzesz kęsy coraz większe. Wypełniasz zmysły. I brak mi słów by to opisać, takie to było dobre. Błagam o jeszcze! To zatracenie w zmysłach, jakiś rodzaj szaleństwa, jak kontakt do nieba. A jednocześnie odrzucenie. Kiedy uchyliłeś furtkę do raju, nie da się tego zapomnieć, udawać że nic nie widziałeś. Jak Adam po skosztowaniu zakazanego owocu, stajesz się nagi ze swoimi uczuciami. Nie ma już otoczki pozorów, pancerz został zrzucony.
Dlaczego akurat ona? Dlaczego nie ktoś, kto potrafi odwzajemniać pożądanie. Czy to kara za moje grzechy? Bóg urządza mi czyściec na ziemi? I walczysz z tym każdego dnia, na darmo, bo za chwilę idziesz jak zombie bezwładnie, z pustym wzrokiem. To jak najsilniejszy nałóg, jak hipnoza, nie zastanawiasz się dlaczego, po prostu musisz tam iść. I siedzisz pozbawiony własnej nieprzymuszonej woli.
Chcesz jeszcze ją dotknąć, tak na chwilę poczuć jej dłoń w swojej dłoni, znów trzymać jej twarz w swoich rękach. Ile można czerpać przyjemności z odgarniania włosów by móc ujrzeć jej szyję. Ile endorfin wytwarza się kiedy masz ochotę powiedzieć jej wprost, że jest piękna, jednocześnie muskając usta. Trochę się wstydzisz, bo to takie banalne. Nie chcesz by zareagowała śmiechem. Banały. Nie przypominam sobie bym mówił komuś, że jest piękny, choć już kochałem. Kiedy patrzysz na rzeźbę lub obraz doskonały, nie potrafisz tego nazwać. Wiesz, że to jest piękne, że komplet kolorów i kreska współgrają ze sobą, tworząc melodię. Że autor tego dzieła włożył całą swoją duszę w wyrażenie siebie, więc zaczynasz wierzyć, że Bóg tworzy na podobieństwo swoje. Chcesz usiąść i patrzeć, tylko to Ci zostało. Właścicielem jest kustosz galerii.
A przede wszystkim nie przypominam sobie, by ktoś kiedykolwiek tak pobudzał moje zmysły.
Jedyny wiersz, który znam na pamięć idealnie to oddaje:
"Ja kiedy usta ku Twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam ukojenia,
Ja chcę by myśl ma omdlała na chwilę,
Chcę czuć najwyższą rozkosz zapomnienia"
Za każdym razem czujesz więcej, za każdym razem jesteś bardziej łapczywy, bo wiesz już jak to smakuje. Więc bierzesz kęsy coraz większe. Wypełniasz zmysły. I brak mi słów by to opisać, takie to było dobre. Błagam o jeszcze! To zatracenie w zmysłach, jakiś rodzaj szaleństwa, jak kontakt do nieba. A jednocześnie odrzucenie. Kiedy uchyliłeś furtkę do raju, nie da się tego zapomnieć, udawać że nic nie widziałeś. Jak Adam po skosztowaniu zakazanego owocu, stajesz się nagi ze swoimi uczuciami. Nie ma już otoczki pozorów, pancerz został zrzucony.
Dlaczego akurat ona? Dlaczego nie ktoś, kto potrafi odwzajemniać pożądanie. Czy to kara za moje grzechy? Bóg urządza mi czyściec na ziemi? I walczysz z tym każdego dnia, na darmo, bo za chwilę idziesz jak zombie bezwładnie, z pustym wzrokiem. To jak najsilniejszy nałóg, jak hipnoza, nie zastanawiasz się dlaczego, po prostu musisz tam iść. I siedzisz pozbawiony własnej nieprzymuszonej woli.
Chcesz jeszcze ją dotknąć, tak na chwilę poczuć jej dłoń w swojej dłoni, znów trzymać jej twarz w swoich rękach. Ile można czerpać przyjemności z odgarniania włosów by móc ujrzeć jej szyję. Ile endorfin wytwarza się kiedy masz ochotę powiedzieć jej wprost, że jest piękna, jednocześnie muskając usta. Trochę się wstydzisz, bo to takie banalne. Nie chcesz by zareagowała śmiechem. Banały. Nie przypominam sobie bym mówił komuś, że jest piękny, choć już kochałem. Kiedy patrzysz na rzeźbę lub obraz doskonały, nie potrafisz tego nazwać. Wiesz, że to jest piękne, że komplet kolorów i kreska współgrają ze sobą, tworząc melodię. Że autor tego dzieła włożył całą swoją duszę w wyrażenie siebie, więc zaczynasz wierzyć, że Bóg tworzy na podobieństwo swoje. Chcesz usiąść i patrzeć, tylko to Ci zostało. Właścicielem jest kustosz galerii.
A przede wszystkim nie przypominam sobie, by ktoś kiedykolwiek tak pobudzał moje zmysły.
Jedyny wiersz, który znam na pamięć idealnie to oddaje:
"Ja kiedy usta ku Twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam ukojenia,
Ja chcę by myśl ma omdlała na chwilę,
Chcę czuć najwyższą rozkosz zapomnienia"

Komentarze
Prześlij komentarz