Świąteczne przemyślenia - małżeństwo i przemijanie



     Dziś u teściów znalazłem maskotkę, którą wręczyłem żonie prawie dwadzieścia lat temu. Pamiątka z czasów gdy byłem nieskażony brudem tego Świata. Przypomniały mi się czasy gdy oboje byliśmy wsparciem dla siebie w kompleksach i wszechogarniającym wstydzie. Mieliśmy tylko siebie, reszta była nam obca. Do życia nic nam więcej nie było potrzebne, jedynie nasza wzajemna obecność. Do tego podobno sprowadza się prawdziwy związek, do obecności.

     Kiedy przychodzą święta, człowiek zastanawia się nad sensem życia. Widzimy całą rodzinę w komplecie i wiemy, że to jest właśnie to do czego powinniśmy dążyć. Do jedności, wsparcia w trudnych chwilach, przebywaniu razem, cieszeniu się swoją obecnością na co dzień. Za często szukamy dziury w całym, jeżeli chcemy, to na pewno znajdziemy jakieś problemy. Jeżeli stworzyliśmy ognisko domowe, to w jakimś celu i z jakiegoś powodu właśnie z tą, a nie inną osobą. Niepotrzebnie przejmujemy się opinią otoczenia, to nam ma być dobrze, a nie im. Słyszałem wiele na temat mojej żony, zwłaszcza od dziewczyn, które chciały coś ode mnie. "To ona? Co ty żeś zrobił?". Jakie było zdziwienie kiedy przyprowadziłem ją raz na imprezę firmową, nie mogli uwierzyć, że to ona. "Myślałam, że masz jakąś długonogą laskę."

     Może nie jest idealna, nie jest Miss Polonią, wścieka się o byle drobiazg, ale potrafię z nią żyć. W jakiś sposób uzupełniamy się razem. Na pewnej płaszczyźnie potrafimy się dogadać, ona zna moje potrzeby a ja jej. Trzeba skupiać się na plusach a nie minusach, bo inaczej można zwariować. W każdej sytuacji mogłoby być coś nie tak. Czy gdybym miał pustogłową suczkę z napompowanymi ustami byłoby lepiej? Nie sądzę. Dobrze jest pochwalić się piękną żoną, ale w życiu nie chodzi o to by się chwalić, żeby żyć na pokaz, tylko na realizowaniu wyższych celów.

    Wyczytałem ostatnio mądrą rzecz. Że wszyscy starają się szukać odpowiednich osób, a nikt nie stara się być odpowiednią osobą.

     Tym miłym akcentem życzę wszystkim lekkości w byciu odpowiednią osobą. A co z miłością? Miłość przychodzi i odchodzi, więc cieszmy się chwilą.



Komentarze

  1. Co zrobić jak mąż bije żonę? Cieszyć się świętami czy szukać prawnika?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *