Postanowienia noworoczne
Postanowienia świąteczno-noworoczne. Nie będę zachowywał się jak zakochany nastolatek, bo niczemu to nie służy. W jakim celu idealizuję osoby na zewnątrz? Podobno mam wszystko czego trzeba w życiu. Szukam ideału, a przecież to nie istnieje. Muszę się skupić na tym co posiadam, choć żona wie, że jestem już innym człowiekiem. Jej pozostało większość kompleksów, a ja stałem się mężczyzną niezależnym, potrafiącym zawalczyć o swoje. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie do końca pasujemy do siebie. Tylko czy aby na pewno? Spędziliśmy razem prawie 20 lat i mimo burz przetrwaliśmy. Nawet nie wiem jakim cudem, ktoś na górze musiał czuwać nad tym wszystkim. Czy można w takiej sytuacji mówić o niedopasowaniu? Może jesteśmy inni, może małżeństwo nie było z miłości, ale coś nas przecież łączyło. Coś co nie da się przedstawić fizycznie, jakaś mała cząstka spajająca wszystko, element tworzący całość.
Żadnego więcej mówienia o miłości i pożądaniu. Tylko zwykłe relacje koleżeńskie oraz rozmowa. I nawet jeżeli dopadnie mnie coś więcej, skulę się w kącie i przeczekam, bez wołania o pomoc. Przecież masz teraz wzór do postępowania, zawodowy zabójca emocji, mur nie do zdobycia, podcięcie żył jednym krótkim cięciem. Jednostronne chęci prowadzić mogą tylko do samodestrukcji. Przecież potrafisz cieszyć się życiem bez względu na okoliczności. Czerpać z tego co dobre, a rzeczy złe obracać w żart. Niepotrzebna mi samotność emocjonalna, tylko partnerstwo na dobre i złe.
A miłość można przelać na bliskich, po to mamy dzieci, a potem wnuki. Bezinteresowne uczucie. Dajesz i cieszysz się, nawet jak nic nie dostajesz w zamian.
Żadnego więcej zerkania na telefon, budzenia się w nocy i sprawdzaniu czy ktoś napisał. Żadnego głodu spowodowanego tęsknotą. Żadnego wpatrywania się w zdjęcia przed snem, delektowaniu się widokiem. Żadnego wracania pamięcią do rozmów z poprzedniej nocy. Żadnego Kocham Cię, Wielbię Cię, bycia zauroczonym, bez względu jak brzmi definicja. Na pewno można znaleźć wiele wad w tym wydawać się mogło ideale. Tylko skupienie się na pracy, bez przerywania w poszukiwaniu kontaktu. Jestem w stanie funkcjonować sam. Do tej pory było mi dobrze, nauczyłem się przecież żyć bez wsparcia bliskich osób, osamotniony w swoich potrzebach. Można przecież żyć jedynie bezinteresowną rozmową do poduszki, utwierdzając się w braku odzewu.
Żadnej więcej złości spowodowanej bezsilnością. Chcesz dać, ale nikt nie bierze ładunku, który siedzi w Tobie. Pewnie z obawy przed eksplozją. Zabawa w fajerwerki jest fajna, dopóki nic się nie stanie. Bo gdy dochodzi do poparzenia, ślad zostaje do końca życia.
Koniec ze smutkiem, czas znów żyć pod przykrywką radości .

Komentarze
Prześlij komentarz