Początek

      

      Czy sex może być tylko aktem zaspokojenia potrzeb? Czy to wystarcza na co dzień? Jak zmienia się człowiek i jego pogrzeby? Gdy szaleją hormony młodości, pewnie to wystarcza. A co z dojrzałością?

      Był czas gdy miałem dość emocjonalnych relacji. Zwykle zezwierzęcenie, szukanie ofiar. Nie chodziło o jakość, ale o zwykle kolejne nacięcie na pasku zdobyczy.  Nie jestem dumny z tego okresu jako człowiek, choć wtedy czułem się Bogiem, bezdusznym samcem decydującym kogo szanować, a kogo poniżyć.

     Ale czy to moja wina, że zasmakowałem tego zezwierzęcenia? To właśnie kobiety wprowadziły mnie w ten świat, może nie zakazany, ale odstający od przyjętych norm. Kiedy pierwszy raz spotkałem się z dziewczyną z portalu randkowego, nie nastawiałem się na seks. Chciałem mieć kogokolwiek do rozmów. Czułem pustkę. Sprawy jednak wymknęły się spod kontroli, gdy odwożąc ją do domu, położyła mi rękę na udzie, by móc za chwilę masować moje krocze. Nie byłem nigdy typem pierwszo-randkowym, potrzebowałem czasu, oswojenia się się z drugą osobą. Śmieszyła ją moja nieśmiałość i pewnie w jakiś sposób pociągała. Sam miałem potem podobnie, niewinne ofiary sprowadzane na złą drogę. Ta satysfakcja ze zniewolenia psychicznego i fizycznego.

     Wstrzymywałem się do czwartego spotkania, ciągle się czegoś bojąc. Pewnie wtedy posiadałem hamulec moralny niepozwalający zdradzić własnych zasad. Alkohol podczas imprezy pomógł. Wracając wieczorem parkiem zaczęliśmy się całować. Usiadła na ławce, masowała mnie gdy stałem przed nią. Rozsunęła rozporek i zaczęła go ssać. Dookoła kręcili się ludzie. Dwie osoby, które zauważyły co się dzieje, zaczęły podchodzić coraz bliżej, skradać się by widzieć wszystko dokładniej. Czułem się dziwnie, a jednocześnie nie chciałem tego przerywać, chciałem by patrzyli. Nie skończyła, tylko schowała go nagle, mówiąc że teraz widzę na co ją stać.

     Odprowadziłem ją do bloku w którym mieszkała, chwilę jeszcze rozmawialiśmy na klatce schodowej by znów zacząć się całować. Weszliśmy na półpiętro tuż obok drzwi do jej mieszkania, gdzie czekała na nią matka. Przyparłem ją do ściany, rozsunąłem jej rozporek i ściągnąłem do połowy spodnie. Obróciłem ją i ręką sięgnąłem między pośladki by poczuć wilgoć na moich palcach. Wyjąłem penisa i wszedłem w nią od tyłu. Tak się we mnie zagotowało, że nie czułem zimowego mrozu będąc nago. Brakowało do kompletu sąsiadów, którzy mogli wyjść w każdej chwili. Potem jeszcze chwila na schodach i znów od tyłu, by za chwilę dojść w jej ustach. Po wszystkim jeszcze się oblizała.

     To był początek mojego końca. Zacząłem wkraczać w inny świat. Seksoholizmu, adrenaliny i obłudy.

Komentarze

Popularne posty

Kontakt bezpośredni

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *